|
![]() |
#1 |
![]() Zarejestrowany: Jan 2010
Miasto: Warszawa
Posty: 345
![]() Online: 1 miesiąc 1 tydzień 5 dni 15 godz 9 min 59 s
|
![]()
Pozostawione w przedsionku namiotu ciuchy motocyklowe miały całą noc, żeby w pełni nasiąknąć padającym deszczem… Wyruszam ubrany we wszystko co mam, a pierwsze 60 kilometrów jest bardzo ciężkie. Solidnie pada, a ze względu na niską temperaturę (8C) nie chcę jechać szybciej niż 100 km/h.
Na stacji benzynowej dochodzę do siebie przez godzinę. Prognoza pogody nie zachęca do dalszej drogi. Cała wschodnia Słowacja spowita chmurami i deszczem, a także cała południowo-wschodnia Polska aż do Lublina. Przez 4,5 godziny i 300 najbliższych kilometrów czeka mnie tylko deszcz. Już w Polsce, gdzieś na południu kraju zatrzymuje mnie policja. Dwóch miłych policjantów (tak!) gdy usłyszało, że trzęsę się z zimna i każda ilość ciepła z wnętrza ich radiowozu jest dla mnie na wagę złota, pozwalają mi zasiąść na tylnej kanapie ich radiowozu. To niespodziewane dla mnie spotkanie (wiadomo…) kończy się w sympatycznej atmosferze. = = = Na drugi dzień roboczy po powrocie z wycieczki udaję się do Urzędu Celnego w Warszawie (Al. Krakowska 106). Próg biura przekraczam o godzinie 15.27. Okienko, jak w przychodni lekarskiej wykute na wysokości metra od ziemi i żeby coś powiedzieć, to niemal trzeba paść na kolana. Po drugiej stronie dwoje pracowników, każde przy swoim biurku stuka w klawiaturę, usilnie udając, że mnie tu nie ma. Ja: - Dzień dobry, chciałem podstemplować karnet CPD - O, dzisiaj to już za późno, my pracujemy tylko do 16.00. Proszę przyjść jutro. Ja: - No tak, ale mamy jeszcze 33 minuty do 16-stej. - No, ale my mamy jeszcze inne zadania do zrobienia... Ja: - Proszę pani, przecież chodzi tylko o jedną pieczątkę na końcu dokumentu… - Może pan zostawić karnet i jutro do 10.00 go odebrać Ja: - Proszę pani, mimo pani służbowego uśmiechu, wiem, że jestem dla pani tylko problemem i petentem (zgodnie z tabliczką, która wisi na drzwiach). Jeśli go zostawię, to jutro znowu będę musiał tu przyjechać, naprawdę nie mogłaby pani dzisiaj podstemplować? - Może pan zostawić i odebrać jutro do 10.00 – powtarza jak zaprogramowana Ja: - Tylko do 10.00? Przecież urząd pracuje od 10.00 do 16.00 - Tak, tylko do 10.00 Ja: - Czy dostanę potwierdzenie, że dzisiaj zostawiłem tu karnet? Pani wie ile on jest dla mnie wart? - A co pan myśli, że zginie? Przecież to jest urząd. Ja: - Do widzenia. Nazajutrz wchodzę do „urzędu” o godzinie 9.42. Znowu padam na kolana pod okienkiem i widzę, że jej stanowisko jest puste, a on na swoim sterczy podobnie jak wczoraj Ja: - Dzień dobry, chciałem odebrać karnet - Proszę o 15 minut pana cierpliwości … Bez słowa siadam w „poczekalni” (zgodnie z tą samą tabliczką na drzwiach) … Po 9 minutach zostaję zawezwany… - Poproszę pana, oto pana karnet, gotowy do odbioru Na ostatniej stronie dokumentu znajduje się wypis długopisem (łącznie około 30 znaków) oraz pieczątka. Zabieram karnet, wychodzę z „urzędu” i zawożę go do PZMot. Po 11 dniach otrzymuję przelewem zwrot kaucji. |
![]() |
![]() |
![]() |
|
|
![]() |
||||
Wątek | Autor wątku | Forum | Odpowiedzi | Ostatni Post / Autor |
Iran 2022 – tym razem naprawdę! | Dredd | Trochę dalej | 63 | 19.05.2025 20:16 |