|
|
|||||||
| Kwestie różne, ale podróżne. Jak nic z powyższego o podróżowaniu Ci nie pasuje, pisz tutaj... |
|
|
Narzędzia wątku | Wygląd |
|
|
#29 |
![]() Zarejestrowany: Apr 2025
Miasto: Przystanek Oliwa
Posty: 970
Motocykl: Wrublin
Online: 1 tydzień 5 dni 21 godz 54 min 9 s
|
Biorę pałeczki od złamanego. Próbuję się najpierw odnaleźć w zestawie. Krzesło jest regulowane. Nawet to... Nie pomyślałem... Mój zachwyt sięgał zenitu. Uderzam w breake... tak, by wyczuć odległość. Prawą ręką... Przesuwa maszynę mało ją nie wywracając, wszystko ze zdenerwowania. Boję się tego paraliżującego spięcia, które miewałem przy gitarze. Na niej uczyłem się grać przez trzy lata. Po osiem godzin dziennie. Nauczyłem się sam. Czytać nuty itd. Byłem tym swoim graniem mega rozczarowany. Tyle pracy i chuj w moją dupę. O tym zjawisku pisałem panie dżjango czy tam inny, co mi wytykał to, co ja wtykałem niby. Nieważne. Niedługo się rozstaniemy i nigdy nie spotkamy. Z moim przyszłym szwagrem i małym założyliśmy w technikum zespół. Kazek grał w ognisku muzycznym na perkusji ale jemu pasował bas. Ja grałem na gitarze ale mi była pisana perkusja. mały nie grał na niczym ale ekspresowo uczył się grać na gitarze. Mały, to taki współczesny Kacper Tomasik był. Wczoraj układał swoje smukłe paluchy na strunach, dzisiaj już gra. Mały grał na moim akustyku Defila, Kazek na jakimś basowym wynalazku podpiętym przez wzmacniacz do radia. Ja grałem pałeczkami Kazka na... Pauza. Pierwsze białe kozelo wtargnęło we mnie z siłą mickiewiczowskim siklaw.
__________________
Jam nie Babinicz... Elwood nic nie musi. |
|
|
|