Wróć   Africa Twin Forum - POLAND > Podróże. Całkiem małe, średnie i duże. > Kwestie różne, ale podróżne.

Kwestie różne, ale podróżne. Jak nic z powyższego o podróżowaniu Ci nie pasuje, pisz tutaj...

Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 27.04.2026, 09:34   #1
El Czariusz
Gość


Posty: n/a
Online: 0
Domyślnie

Kacper już za rogiem, na nikogo nie czeka! Marysia z płaczem (na w pół udawanym) przejeżdża bramę i...
Goni Kacpra!
- Ja mam prowadzić! Krzyczy.

Dosiadam swojego rumaka. Yamaha SR 250 rocznik 1984.
Szzzzz...brummmm! Brummm... brummm. Wbijam jedynkę i ruszam!
Mikołaj przestał wyć.
Ostatni raz na moto własnym siedziałem w Afganistanie. Simson S-51. Zjechałem z nim z górki, z jakie 15m i tyle było i z jazdy i ciągania go przez 15 000km w przyczepce. Przyczepka przeżyła podróż, simson nie.
Rok później śmigałem chwilę po Borach Tucholskich na 80-tce Suzuki. Zatrzymała mnie policja na drodze leśnej. Rozbawiłem panów jedną z moich 'historii", pogrozili palcem i puścili wolno.

No i dzisiaj, to znaczy w piątek.
Pierwszy, prawdziwy sprawdzian.

Pierwsze, co musiałem, to dogonić dzieci.
te male cholery dostały wyraźne wskazówki, którędy miały jechać tymczasem one...
Wbiły się w wąską, najdalej 50cm szeroką ścieżką (skrótem) przy ogrodzeniu do posesji sąsiada na końcu "wsi". Ogrodzenie tymczasowe, płot druciany z dużymi oczkami po lewej, po prawej leżące kłody i las drzew, które postanowiły się na mnie rzucić.

Fikam orła takiego, że hej! SR-ka w chaszcze/maliny/sosnowy gaj. Poszedłem w te maliny jak dzik w kukurydzę. Walnąłem głową bez kasku w sosnę i zgasło światło.
Koniec wycieczki SR-ką...
  Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 27.04.2026, 09:58   #2
El Czariusz
Gość


Posty: n/a
Online: 0
Domyślnie

Dziadek! Dziadek! Dociera do mnie echo.
Odwracam głowę...
Dziadek! Patrz, jak jadę z jedną ręką!

Odzyskuję świadomość. Chwile potem Kacper...


...ląduje w swoich malinach i znika z oczu.

Zbiera się bez ceregieli.
Dziadek! Widziałeś?!
- Widziałem, widziałem! Pięknie w te maliny wjechałeś Z jakim rozmachem!

Chłopaki, zbierać się! Ja prowadzę!



Po dwóch kilometrach Marysia skręca ze ścieżki rowerowej w drogę gruntową.
- Ja prowadzę! krzyczy Marysia.
Dobra! Odpowiadamy zgodnie z Kacprem. Jadą razem, ja za nimi. Mijamy jakieś podwórze. Tak na oko (po to Bog dał nam oczy, by mierzyć na oko), to się zaraz droga skończy. Kończy się ale nie dla drapichrustów. Wjeżdżają na polanę z wysoką, nieskoszoną - położoną przez zimę trawą. Zatrzymuję się i patrzę jak sobie będą radzić. Co tam trawa...
W końcu teren ich pokonał ale tylko na chwilę.

W ogródku przyległego domu widzę starszego pana na wózku inwalidzkim.
- Przepraszam bardzo. To pewnie pana łąka, nie zdążyłem zatrzymać szkrabów.
Nic nie szkodzi. Jak przepchacie rowery, to dojedziecie do drogi.
Jest jednakowoż alternatywa. Tuż obok można drogą gruntową ponownie dojechać do ścieżki rowerowej. Nieśmiało proponuję ten wariant.
- Dobra! Komenderuje Marysia. Jedziemy!
No to jedziemy za Marysią dość ostro pod górkę. Zaczyna mi się ta wycieczka coraz bardziej podobać...
  Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 27.04.2026, 11:18   #3
El Czariusz
Gość


Posty: n/a
Online: 0
Domyślnie

Chwilę potem i moment (jedna chwila = trzy momenty) docieramy do punktu widokowego nad Zbiorniekiem Borowiec II.
Nasz Przewodnik (Marysia naturalnie) widzi ścieżkę dla kóz, prowadząca brzegiem jeziora.
- Jedziemy!
Patrzę na te ścieżkę...
W mojej skali trudności terenowej (a mam spore doświadczenie w jeździe wzdłuż rzek czy podobnych zbiorników/jezior), w skali 1-10 oceniam na 7. To znaczy, że w każdej chwili może być potrzeba prowadzenia roweru. Pierwsze, na szerokość kierownicy. Drugie biegnie skrajem malej skarpy a skarpa kończy się od razu wodą. Trzecie - wywrotka, o która tu bardzo łatwo i...

Zanim skończyłem ocenę, BSD już znikli mi z pola widzenia.
Odnajduje ich po kilkudziesięciu metrach. Porzucone rowery.






Uważajcie. W wodzie może czyhać aligator.
- Dziadek! W Polsce nie żyje aligator.
Żyją! Widziałem! Kontruje Kacper.
- Gdzie widziałeś?!
W filmie!
Uśmiecham się.
- Oboje macie rację.
Aligatory to zwierzaki zimnokrwiste. To wcale nie znaczy, że żyją w zimnych wodach. Ba... nie są wstanie w takich warunkach przeżyć. One potrzebują energii słonecznej, by ogrzać swoje cialo lub np, cieplej wody. Jeżeli natura nie zapewni im takich warunków np. ciągle lato, to one zapadają w śpiączkę zimową.
- Dziadek, ale ja naprawdę widziałem.
Mogłeś ale pomijając, co to za film, to teraz zagadka. W swietle tego, co dziadek powiedział, kiedy moglibysmy sie najszybciej zobaczyć żywego aligatora w tym jeziorze?
Latem!
- A mamy teraz?
Wiosnę!
- Kolejna zagadka. To skąd się u nas f-cznie mogą pojawić aligatory w jeziorze, skoro nie żyją w Polsce?

- Albo je ktoś sobie kupił/sprowadził a potem mu się znudziły i wyrzucił je do wody (sic!) albo...
Albo nas dziadek znowu nabiera! Kwituje Marysia.
- Tak jest ale... jest jeszcze jeden sposób, na zobaczenie aligatora wiosną w naszym jeziorze...

- Możemy go sobie w nim...
Wyobrazić!
- Brawo. Zatem szukamy w w wodzie... aligatora!

No i zabawa nabrała nowych barw.


Szukamy dalej.

Jest?
- Nie ma!


Szukamy dalej.


Schował się ale są... kaczki. Znaczy rzucamy płaskimi kamieniami.



Krzyknąłem...

...zejdźcie z rowerów!

Nim dojechałem...


...taki finał.

Tak to się musiało skończyć...
Gdzie ty masz rozum?!
Krzyknęła by babcia do dziadka, gdyby tu była. na szczęście babci nie było.
- Dobra... Wyrzmijcie jeszcze skarpety i trza wracać. Pomyślał w końcu zafrasowany nie co dziadek.

Jakie wracać?!
- Jedziemy! Ordynuje Marysia.
Dziadek nie zdążył się podrapać w głowę, kiedy...


Dziadek!! Jest!!







Za dużo emocji... Dłuższa pausa. Robota czeka.

Tymczasem dłuższym tymczasem.

Cytat:
Napisał Pawel_z_Jasla Zobacz post
Pisanie "samemu dla siebie" może być objawem megalomanii zaś wchodzenie w polemikę z osobnikiem wykazującym powyższe objawy może wskazywać na cechy osobowości suicydalnej - diagnoza amatora ale zawsze fascynowała mnie psychiatria.
...
Pomogę.
Spełnia tę samą rolę, co granie na gitarze.
Dokładniej tłumaczyłem to w podwórkowym wątku, nawet ze szczegółami. Co to potrafi (pisanie poranne, gra na gitarze i jeszcze kilka innych higienicznych zabiegów) robić z mózgiem chorego, Szalonego Dziadka.

Koniec już jednak z tłumaczeniem czegokolwiek. Dziękuję za uwagi. Nie ma potrzeby się spalać. Resocjalizacja w toku.
Dowody powyżej.
Do widzenia.
  Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 27.04.2026, 12:50   #4
Melon
 
Melon's Avatar

Zapłaciłem składkę :)

Zarejestrowany: Mar 2012
Miasto: Lublin
Posty: 7,889
Motocykl: cz350/ bandit600/ zx12r/ varadero/vfr1200xd
Melon jest na dystyngowanej drodze
Online: 4 miesiące 4 tygodni 1 dzień 10 godz 11 min 59 s
Domyślnie

Elegancko, nie ma to jak dzień spędzony z wnukami na świeżym powietrzu
Melon jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 27.04.2026, 13:52   #5
El Czariusz
Gość


Posty: n/a
Online: 0
Domyślnie

A dziękuję Melonie. Już zacząłem samotnie usychać...

Ale to nie koniec wycieczki. Jesteśmy w innym wymiarze.
- Rany Julek... Dumam, patrząc na przemoczone buty... Chyba trzeba będzie utajnić fakt mokrych butów. Rzucam w eter, ot tak...
Ale bylaby bura, gdyby tata był z nami/ Śmieje się Marysia.
- A z dziadkiem?
P. R.Z.Y. G.O.D.A! odpowiadają szkraby chórem.

To co... zwijamy się. Pójdę sprawdzić drogę ewakuacji przodem. Wygląda na to, że czeka nas spora wspinaczka z rowerami.
- Idź dziadek przodem, my za tobą.
Zatem pcham rower pod górę. Zatrzymuję się w polowie i patrzę jak sobie moje drapichrusty radzą.



Patrzę i... w moim sercu podziw dla współpracy jaka tu ma miejsce, powoli zastępuje duma. Normalnie jestem wzruszony.
najpierw trzeba było rower Marysi ze skarpy przy brzegu wtarabanić na ścieżkę, bo w ferworze parkowania się zsunął.
Kacper ciągnie za przednie koło, Marysia za tylne. Rower Marysi aluminiowy, lżejszy od kacperkowej stali. Zatem Marysia wyprzedza Kacpra, który mozolnie swój rower pcha, zostając jednakowoż z tylu. Marysia się ogląda, porzuca rower i wraca do brata.
Wspólnie pchają jego rower....



Podziw, duma, satysfakcja, szczęście. Widząc tę współpracę jestem po prostu spełniony.

Dochodzimy jednak do kilkunastometrowego odcinka, na którym muszę przenosić rowery. Po kolei, jeden za drugim. Tymczasem szkraby, w tych mokrych butach szaleją wśród młodnika modrzewi.
- Dziadek, nazbierałam tych zielonych igiełek. Zrobimy z nich napar!
To modrzew Marysiu. Sprawdzimy w domu w internecie, czy będzie możliwy do picia.
- Ja sprawdzę w telefonie? Szelmowski uśmiech z zawieszonym pytaniem.
A ty cwaniaczku... Wiesz, że z dziadkiem telefon w twoich rączkach ma tyle szans co... pierdzik w huraganie ale... po takiej wycieczce, zobaczymy, co da się zrobić

Do ścieżki rowerowej kilkaset metrów drogą szutrową. Po przypomnieniu zasad bezpieczeństwa ruszamy. Nieznaczny ale jednak ruch samochodowy ma tu miejsce.
Marysia prowadzi naszą kolumnę rowerową, kiedy nagle!!...
  Odpowiedź z Cytowaniem
Odpowiedz

Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady Postowania
You may not post new threads
You may not post replies
You may not post attachments
You may not edit your posts

BB code is Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wł.

Skocz do forum


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 15:28.


Powered by vBulletin® Version 3.8.4
Copyright ©2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.