Wróć   Africa Twin Forum - POLAND > Podróże. Całkiem małe, średnie i duże. > Kwestie różne, ale podróżne.

Kwestie różne, ale podróżne. Jak nic z powyższego o podróżowaniu Ci nie pasuje, pisz tutaj...

 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Prev Poprzedni post   Następny post Next
Stary Dzisiaj, 12:21   #1
arbo
dupa nie ajatollah


Zarejestrowany: Jul 2023
Posty: 1,372
Motocykl: xd
arbo jest na dystyngowanej drodze
Online: 1 miesiąc 1 tydzień 15 godz 28 min 16 s
Domyślnie Czy Polacy już całkiem stracili fantazję?

Przez ostatnie dwa miesiące nie spotkałem na wschód od zachodu ani jednego Polaka na kołach jadącego z kraju.
Ani jednego.

Ani jednego rodaka na kołach.
Co się z nami stało?
Preferujemy flądrę i paragony grozy na nadbałtyckich plażach?
Drinki z palemką na olinklusif pod piramidami?
Czy wpadliśmy w wir zarobienia na spłaty kredytów?
(Obawiam się najgorszego czyli tego ostatniego.)

Wszyscy Polacy, których spotykałem, przylecieli samolotem, wynajmowali auta na miejscu (najczęściej z kierowcą, wożeni niczym turystyczne worki ziemniaków przez lokalesów). A wszystkich było razem w sumie 10 osób. Motocykielisty-rodaka nie spotkałem ani jednego. A innych sporo, najwięcej wiadomo - Ruskich, ale dość dużo Szkopów, Włochów, trochę Brytoli, nawet Australijczyk. Dużo niemieckich terenowych kamperów, trochę Szwajcarów, ale tych kamperowców osobiście prawie nie widywałem, bo oni się zamykają w tych swoich wypasionych puszkach za miliony i chyba boją się wyściubić nosa. Albo sa introwertykami. Albo lubią się rozkoszować zabudową wnętrz tych swoich cacuszek. No i oczywiście wynajęte z kierowcą Landkruzery na wypasie również, tych najwięcej widywałem, ludzie robiący zdjęcia zza uchylonej tylnej szyby.

Z drugiego bieguna (czyli bieguna przygody) "eskortowałem" dwóch sympatycznych Ruskich (Siergiej i Sasza) w starym, rozlatującym się Lanserze z lat 90-ych przez 700km wyjebów stepowych po Kazachstanie z Aralska do Bejneu. Po drodze 4 wioski, w odległości nie większej niż 100km od Aralska, potem nic. Ja to pikuś, bo prześwit mam spory, oni na standardzie obniżonym wiekiem auta.
Wyobraźta sobie - z Zakopca na Hel i w okolicach między Zakopcem a Krakowem 4 wioski. A reszta to step i pustynia. Asfaltu brak, siuter bywa, wyjebów sporo. A tych dwóch Rosjan - stary rzęch, łyse gumy, dwie zapaski (same gumy, też łyse) na dach, a do zapasek trzy kanistry z benzyną. W bagażniku musor (zresztą u mnie tak samo) i dwa arbuzy.

A tymczasem:
Kazachstan - dizel (w przeliczeniu na nasze) średnio po 2,50 złocisza. Najtaniej zatankowałem za ok. 1,90 złocisza.
Rosja - dizel średnio po 2,50-2,70 złocisza.
Bena ciut droższa. I tak większość jeździ na gazie.

U Turka w tamtą stronę 5,20 złocisza, z powrotem już drożej, bo 6,35 złocisza, u Gruzina 5,30 złocisza, u Kirgiza 4,30 złocisza, najdrożej u Tadżyka - 7,30-7,40 złocisza, bo oni całe paliwo biorą z Rosji, więc jest monopol i można skubać.

Natłukłem kilometrami tych litrów jakieś 2,7 tony - kto biednemu zabroni bawić się jak bogaty.

Owszem, kolejki w Rosji (na może 20-30 aut) na kilku stacjach widziałem, w Astrachaniu (tu też najdrożej, bo ok. 3,50 złocisza) oraz Władykaukazie. Na kilku dosłownie, tych "markowych". Na kilku w ogóle nie było paliwa (głównie gdzieś na zadupiach). Na 95% zaprawek paliwo jest - bez żadnych ograniczeń. Na ruskim paliwie jadąc z powrotem przejechałem Gruzję i pół Turcji - zatankowałem do obu zbiorników (ok.160 litrów), celnicy widząc dodatkowy zbiornik nic nie pytali.
Ruscy na granicach nie gryzą. Granica w Wierchnim Larsie w tamtą stronę - niecałe półtorej godziny. Z powrotem - dwie. Nawet KGB-owiec sprawdzający telefon miły. Jedynie urzędnik, od którego chciałem potwierdzenie zdania wriemennego wwozu warczał, że mu zawracam dupę, bo "wwoz zakryt i wsio, nie nużen mi".

Najgorsza granica to powrotna do Eurokołchozu, choć zrzucam to trochę na relacje turecko-greckie, bo się nie lubią i robią sobie na złość - ponad 3 godziny czekania, bo Grecy się opierdalają. Dla mnie uprzejmi (bom nie Turek), choć ich (Greków) zbeształem za opieszałość. Turcy nawet do auta nie zajrzeli (to nie granica w Batumi; z Gruzji tym razem w obie strony jechałem via Karcaki/Aktasz, bo jest dużo spokojniejsza, choć ostatnie 30km drogi w Gruzji koszmarne).

A jak wjechałem do naszego kochanego Eurokołchozu to chciał mnie szlag trafić na miejscu. Najtaniej w Bułgarii - 1,90 EUR/litr dizla. A wszędzie po co najmniej 2 EUR.

Gdzie my żyjemy.
Normalny świat jest poza Unią.

Może to też (ceny wachy) jest przyczyna tego, że nie spotkałem nikogo z naszych na kołach. Ale myślę, że to najwyżej jedna z przyczyn, uboczna, bo kiedyś byliśmy biedniejsi, ale fantazji nam nie brakowało.

Gdzie się podział nasz zew przygody, ta nasza słynna ułańska fantazja?
Tak mi trochę smutno, że zdziadzieliśmy jako naród.

Wspomniani Saszka i Sierioża:



---

A jak się ogarnę to klepnę więcej.
__________________
Może zasugerować, że Hyde park tylko dla dorosłych? Bo z tym na własną odpowiedzialność nie wszyscy rozumieją jak widać. Wchodzą i narzekają że jest jak jest. To tak jakbym wszedł do monopolowego i prawil kazanie jaki alkohol szkodliwy.
(copyright Fazik)
arbo jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
 


Zasady Postowania
You may not post new threads
You may not post replies
You may not post attachments
You may not edit your posts

BB code is Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wł.

Skocz do forum

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni Post / Autor
Z seri całkiem małe podróże rambo Polska 6 29.12.2009 11:33


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 22:55.


Powered by vBulletin® Version 3.8.4
Copyright ©2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.