No to pociagnalem za cyngiel jak to mowia w uk. Myślałem o fjs600, o jakichś tajwanskich wynalazkach, o forzie125 /nie ta pozycja jednak/ i stwierdziłem ze na moje potrzeby tłuczenia sie po okolicy i na te dni kiedy muszę jechać do centerum Wrocławia a muszę raz w tygodniu to to co poniżej jest dla mnie optymalne.
Skut kupiony w 2015r w salonie w PL, jeden właściciel - obecnie 75 lat, 3500km nalatane, ostatnie lata tylko po 50km na przeglądy. Olej wymieniany co roku, skuterek jak nowy. Szyba i kufer ori honda w zestawie. Starsza generacja bez keyless /trochę szkoda ale za to bez dodatkowego pierdolingu elektronicznego/ ale ma już ABS na czym mi zależało i ma dynastarter co również bardzo mi się podoba czyli hondowskie eSP bodaj. Naciskasz guzik i silnik zaczyna się kręcić jakby nagle się obudził. Piękne to jest

Wracam z Bałkanów i jadę go odebrać. Powrót z Bytomia na kołach

Osobiście lubię pozycję na kiblu skuterową, duże koła to też duży plus. Ogólnie fajny sporawy skuterek ale wciąż na tyle niewielki żeby zawalczyć śmiało w korkach. Nie powinien palić więcej niż 2.5l co też cieszy. W trasie te 90 marszowo śmiało można trzymać no i sh125 to taka trochę ikona niezajebliwosci. Mam nadzieję że się przyjmie - jest takie prawdopodobieństwo.
Do dalszych i szybszych wyjazdów mam czym jechać. Szczerze to na te jazdy wokoło komina żeby do kumpla skoczyć na kawę czy właśnie do miasta szkoda mi nawet moto wyjmować z garażu.