Ooops I did it again - czyli jak pojechać nad morze i w góry tak żeby prawie nikt nie zauważył.
W pigułce bo chyba takie relacje wychodzą mi najlepiej. Wyjechałem w piątek o 3.30 nad ranem kiedy pies, koty i Kogut sąsiada jeszcze spały. O 23 zameldowałem się na UtahBeach w Normandii.
Tym samym zrobiłem kolejny IronButt. Myślałem że się już więcej na to nie zdecyduje ale Normandię planowałem już kilka lat a czasu jakby nie przybywa.
Na miejscu czekał na mnie kumpel mieszkający pod Paryżem - fascynat amator żelastwa i historii. Objechaliśmy co tam było ciekawego miejscowo ale przede wszystkim ciesząc oko architektura i krajobrazem.
Polecam kemping paradise na UtahBeach. Cicho i w zasadzie na plaży.
Wczoraj szybki strzał na cmentarz naszych chłopaków w Normandii a potem na miejsce spektakularnego zwycięstwa dywizji pancernej gen Maczka.
Tam jeszcze wizyta u pantery, trochę sera w Camembert i nasze drogi rozjeżdżają się.
Gdy minęła chwila i dwa momenty po północy melduję się w hotelu BB self check in pod Belgijską granicą już w zasadzie w Ardenach. Dzięki Bogu za ten hotel bo temperatura w nocy spadła do 14c i już dobrze byłem spizgany jak tu dotarłem. Dzisiaj Ardeny, koniec w linii Maginota a potem dzisiaj niemieckie wulkany i jazda dalej landowkami w kierunku czeskiej Szwajcarii.
Tenere dzielnie się sprawiła w tym karkołomnym przelocie - 5.5l na sto za cały dzień gnania po autobanach. Parę zdjęć na okrasę tej paplaniny, wśród nich obowiązkowe wakacyjne zdjęcie z kradzionym kotem. Cdn.
__________________
'Przestań naprawiać kiedy zaczynasz psuć' - Ojciec matjasa
|