Żeby nie było, że o GSach pisze się głównie jak coś się zepsuje.
Otóż jeździ, w ubiegłym roku m.in. z małżonką po Czechach..
A w tym zawiózł mnie do Rumunii, Bułgarii a nawet kawałek dalej (może będzie relacja bo trochę ciekawych wątków było

) w równie beemiarskim towarzystwie Navaji i Ropucha. Buma nie chce się psuć ale dbana jest... no mocno dbana.
Pozdrawiam
Zimny