W polityce, to "doceniają" dopiero jak ktoś odejdzie. Mają wtedy "swoje" 5 minut, kiedy f-cznie ktoś ich może wysłuchać.
Nie znałem, wysłuchałem. Szkoda tego człowieka. Niemal rówieśnika mego syna...
Smutne to... bardzo.
Zaraz wrzucę rowery na pakę i jadę na "widzenie" z wnukami. Co mam im przekazać?
__________________
Jam nie Babinicz...
|