Ja zaczynam rozumieć Twoją krucjatę Szymbeuszu. Dopiero z pewnej perspektywy człowiek widzi lepiej. Udzielasz się w wielu wątkach ale wykazujesz sporo empatii. Pomijam wątki stricte mechaniczne, bo to nie moje podwórko i ich nie czytam choć coś zadrgalo jak pojawiła się w ofercie dr-ka 350...
Szybko wyrzuciłem jej obraz z pamięci, bo gdybym miał pojeździć sobie gdzieś dalej, to właśnie na niej ale... mam Simsona "pastorowego" u Szparaga i pora go od niego zabrać. Dam się zobowiązał, że mi go zrobi ale wyszło jak wyszło.
Nieźle przećwiczył mnie sąsiad ale z nim pozostaje mi żyć.
Z mazeniakiem nic mnie nie łączy już i nie mam zamiaru nawiązywac relacji z nim.
Opiszę za to, jak się "pożegnaliśmy".
To w ramach jego wychowania i moich inklinacji pedagogicznych.
__________________
Jam nie Babinicz...
|