Dzisiaj żegnamy Czariusza.
Mówio, że forum odżyło. Kilka trupów padło ale Znachor wziął się za nich. Na szklanym ekranie świeżym popołudniem trzy wiodące szklane stacje wyemitowały ekranizację kultowej powieści Dołęgi-Mostowicza. Świąteczne szaleństwo.
Stawiałem na Potop ale potop będzie na Boże Narodzenie.
Nomen omen polecam biografię autora, bo to taki masz Jacek z Londynu.
Misja nie została wypełniona ale miło było się tu popisać.
W dobie powszechnej inwigilacji, podwórkowo też już Czariusza nie zobaczymy. Jego kolejne porażki mogły by nic rekordy popularności ale w każdym, brazylijskim Kamiennym Kręgu ktoś w końcu musi skończyć.
__________________
Jam nie Babinicz...
|