Strzępy historii...
Tak naprawdę ilość pokoleń nie ma znaczenia. Rana po utracie skarbów dzieciństwa nigdy się nie zagoi. W dzieciństwie wszystko jest nasze: łąka, las, rzeka, mielący ciepły piach pod nogami, nawet niebo, które w dzieciństwie zawsze ma błękitny kolor.
To wciąż jest też i moje. Nadal.
Nazwisko matki i kierunek, skąd przyszedł dziadek wciąż elektryzuje, choć jeszcze to nie Stanisław, jeszcze nie Antoni, ani Kazimierz, ani nawet nie Marcin syn Wojciecha- to pozwala czuć dziś trudną do nazwania przestrzeń kiedyś codzienną jak chleb.
Księgi parafialne umownymi znakami graficznymi- literami- choć opisują realnych ludzi to bez ich głębszej charakterystyki. Nie zawsze dowiemy się, jacy byli.
Chociaż...
W 1PSK w Garwolinie służył dziadek Stanisław Gardziński. Opisywałem kiedyś jego ukraińskiego dowódcę mjr. Kwitka.
Tydzień temu zadzwonił do mnie wnuk pułkowego fotografa sprzed wojny i przysłał fragment jego pamiętnika, w którym opisuje święto pułku w 1936. Zwyczajowo były zawody konne połączone z władaniem ułańską lancą i szablą, w których dziadek zajął 1 miejsce i odebrał puchar przechodni. Do tej pory nie znałem tej historii, dziadka też- zmarł wcześnie. Taki nowy fakt sporo wnosi w moje o nim wyobrażenie.
dziadek z.jpg
Podoficerowie z dowódcą IVszwadronu 1PSK na moście w Garwolinie, 1934
Bulwiak, im grubsze drzewo, tym dalej jego korzenie. Bardzo ciekawa opowieść, nawet jeśli to tylko zwiastun większego zbioru.
Jak miejsce wygląda dzisiaj?