Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary Dzisiaj, 08:37   #842
El Czariusz
Elwood
 
El Czariusz's Avatar


Zarejestrowany: Apr 2025
Miasto: Przystanek Oliwa
Posty: 1,048
Motocykl: Wrublin
El Czariusz jest na dystyngowanej drodze
Online: 2 tygodni 7 godz 28 min 58 s
Domyślnie Natalia jutro

Cytat:
Napisał Szok Zobacz post
...
Kapitan Krzysztof Baranowski trzeci raz samotnie opływa świat, mając prawie 88 wiosen na karku. Wszystkim Wam i sobie życzę takiej sprawności w tym wieku. W 1983 roku mój kolega płynął z nim Pogorią w pierwszej " szkole pod żaglami".
Rejs rozpoczął 16 listopada 2025 z Teneryfy, a aktualnie płynie przez Pacyfik.
Tutaj można śledzić jego relację z rejsu:

https://meteorhart.pl/dziennik-kapitana/
*
Też zaglądam do Baranowskiego i ta sama refleksja.

88 lat.
Wiek, w którym odszedł mój rodziciel. Nie wytrzymał starcia z ministerstwem zdrowia.
Ale... kilka raz dziennie musiał wędrować na trzecie piętro swojego mieszkania z buta, bo nie było w kamiennicy windy.
Kumpel z roku na początku lat 90-tych otworzył "fitnes" pt.: Tlen darem życia.
Sprzedawał ów tlen za złotówkę. Za 1zł. Kuracja trwała 2 minuty. Po prostu zawodnik wdychał tlen i... tyle. Ale myk polegał na tym, że trzeba się było wtarabanić pieszo na czwarte piętro.
Ten niuans zastopował z mety mój sarkazm a wywołał uśmiech podlany podziwem dla kreatywności.

Miał zagorzałych klientów. Starszych ludzi, których zachęcał do "kuracji" dwa razy dziennie Oni po dwóch tygodniach owej widzieli pozytywne efekty.
Zdrowy biznes.

Konkluzja z innej bajki. Współczesnej.
Jak to możliwe, że prowadzenie takiego biznesu się opłacało...?

*
Odpowiadam tutaj, bo intencja postu Szoka szersza, niźli tylko samo zdrowie.

Melon...
Polecam głębszą analizę eksperymentu Calhouna. Sam kilka razy do niego nawiązywałem, w kontekście walki o przetrwanie, jako niezbędny proces do budowania właściwych relacji międzyludzkich (w finalnym eksperymencie - międzymysim).

Niespełna dwa tygodnie temu zabieramy ze Strażnikiem Domowym Kacpra na pierwszą, "prawdziwą" wycieczkę rowerową do lasu. Chłopak ma już 6 lat. Mały wulkan energii.
Nie pasuje mu rower kupiony trzy lata temu przez dziadka. Ciężki, ale do wzrostu dopasowany. Kacper twierdzi, że za mały.
Parkujemy na leśnym parkingu. trójmiejski Park Krajobrazowy oferuje doskonałe warunki do każdej formy rowerowych doświadczeń.

Ruszamy w prosty teren. Trochę asfaltu (na drodze zamkniętej dla ruchu samochodów), potem droga gruntowa ale nieźle utwardzona. Unikam wzniesień. Rower Kacpra ma 5 biegów, sterowanych klasycznie manetką na kierownicy. Ze zmianą biegów sobie radzi.
Nie radzi sobie jednak z wysiłkiem i pragnieniem. Fakt, zapomnieliśmy o wodzie. Akurat za ten element odpowiedzialna była druga połowa ale... to dobrze.

Może kilometr, może ciut więcej Kacper staje, bo go nogi bolą. Ok - krótki postój, jedziemy dalej. Ja z przodu, Strażnik Domowy zamyka peleton.
Pracuję nad motywacją szkraba.
Wprowadzam elementy rywalizacji, działa. Rzucam Strażnikowi hasło.
- Przy kolejnym postoju Kacpra nie zatrzymuj się od razu. Stań po 40 metrach, mimo jego nawoływań. Stań i czekaj, ja będę na szpicy czekał. Jak ruszy, automatycznie ty tez i trzymaj dystans min. 20m.
No ale przecież nie można go zostawić.
- Można, a nawet trzeba. gdzie on ma się nauczyć tej wewnętrznej dyscypliny jak nie teraz?

Niestety... nauczyciel w-f z wieloletnim stażem nie potrafiła się przełamać.
Ok. Będziemy o tym rozmawiać jeszcze.

Pragnienie.
- Chce mi się pić!
Niestety... Zapomnieliśmy picia.
- Ale mi się chce.
No, mi też. i Co teraz?
- Ale mi się chce!
No i...?
Strażnik się rozczula w poczuciu winy. Niepotrzebnie. To wspaniała lekcja przetrwania. Nauczony, że wszystko ma pod nos a tu trzeba cierpliwie poczekać, bo nie ma i na razie nie będzie.

Akurat scena rozgrywa się w obecności starszego państwa, które też rowerowo spędzało czas i razem zatrzymaliśmy się przy leśniczówce, przycupnęliśmy przy stole.
Kacper zrzędzi a pani starsza sięga po bidon i go częstuje. Bardzo sympatyczna pani informuje, że to zrobiony przez nią izotonik z dodatkiem soli.
Kacper bierze łyczek. Słone, nie smakuje mu ale dziękuje. Starsi państwo odjeżdżają, sympatycznie się żegnamy.
- Coś niesamowitego... ta pani dała mi pić w środku lasu...
Uśmiecham się. Tej lekcji nie przewidziałem.

Tu kolejna refleksja.



Konkluzje w punkt.
Dla 90% młodej populacji globusa pl pierwszy problem (i po kolei dalsze w punktach):
1. Wysłuchać do końca z uwagą.
2. Zrozumieć.
3. Streścić.
4. Wolne wnioski.

Bardzo dobry temat na lekcję wychowawczą dla... rodziców.
Wysłuchać do końca, potem zweryfikować treść, jednym słowem: doczytać/dosłuchać/przemyśleć. Wynotować istotne, kluczowe hasła. Jeszcze raz przemyśleć.
Finalnie sformułować proces naprawczy o ile dotyczy, próbować wdrożyć.

Wracając do Baranowskiego.
Zostało mi ledwie 15 lat, by móc zrealizować podobny projekt. Znaleźć swój ocean i płynąć, ciesząc się przy tym życiem.
5 noclegów na wsi, z ograniczonym komfortem, to dobra baza do przemyśleń.

P.S.
Dlatego panie Elwood...
Nie przejmuj się i pisz swoje bajki.
Jutro przytoczę jedną z nich i tak po kolei będzie. Bajka za bajką...



Nie przejmuj się, że ktoś zarzuca ci... kreatywność.
__________________
Jam nie Babinicz...
El Czariusz jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem