Cytat:
Napisał chomik
Nawet, jakby był to wyjazd organizowany, to nic nie znaczy, jazda motocyklem offem w Afryce jest wyzwaniem i nie ma tutaj różnicy w tym, kto organizuje hotel, czy żarcie.
To po prostu duże wyzwanie i chapeau bas, zawsze.
|
Pisałem to (pytanie w domyśle) bez przytyku żadnego.
Moim zdaniem komercja (kupienie imprezy) mnóstwo zabija. Wbija cie w szablon, gdzie nie ma za wiele miejsca na kreatywność. Na to własnie, co sam zdefiniował Dubel, pisząc o celu, planowaniu itd.
Tu się zatem Chomik absolutnie z Tobą nie zgadzam.
To jest moja ocena - "na dzisiaj" ale... są mocno tematyczne imprezy, kiedy wręcz "wypada" zapłacić za towarzystwo/opiekę przewodnika. Bo raz, że nie wiele zobaczysz, dwa - że możesz nędznie skończyć, będąc paszą dla wymagającej przyrody/otoczenia. Lub tam, gdzie logistyka przerasta twoje możliwości.
Na pewno nie należy do tego dzisiaj obszar eksplorowany przez grono dubelowych kolegów. Jednak sposób jaki sobie wybrali gwarantuje im ciekawszą przestrzeń niż rajd mojego kumpla, w którym brał udział dwa m-ce temu - kończący się w Dakarze.
Niestety cała kreatywność kończyła się na biwakowaniu poza obozem. W promieniu kilkuset metrów, w zasięgu wzroku...
Na stare forum sprowadziła mnie relacja z wypadu motocyklowego do... Maroko. Chyba opisywał Sambor. W tamtym czasie dwa razy się do Maroko wybierałem (plany 2003/2004). Nie udało się. Nie zdążyłem przygotować Elwooda.
To były inne czasy.
Nie zmienia to jednak faktu, że do dzisiaj tam nie bylem a Dubel śmiga i jak widać morda mu się cieszy okrutnie.
Życzę mu, by wrócił w zgodzie z otoczeniem i samym sobą. Poobijany przygodą, nawet na lawecie ale szczęśliwy.
Bo w końcu, co to za wyrypa jak się sprzęt nie spierdoli...?
Kończę swój udział w dalszej (ewentualnej) dyskusji na ten temat, bo zawsze się się znajdzie chętny udowodnić mi, że nie mam racji

Niech udowadnia to innym.
P.S.
Dubel... odłącz się od internetu na czas wycieczki.
Docenisz po powrocie tę uwagę.