Wątek: Pak24
Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary Wczoraj, 04:19   #93
Pavulon


Zarejestrowany: Aug 2019
Miasto: Łdz
Posty: 11
Motocykl: XTZ690
Pavulon jest na dystyngowanej drodze
Online: 1 dzień 58 min 49 s
Domyślnie

Cytat:
Napisał trolik1 Zobacz post
20 dzień wyprawy, 15ty września. Rupal.

Spało nam się dobrze w hotelu, ale pobudka była wcześnie bo okno naszego pokoju znajdowało się jakiś metr od od ulicy po której jechały auta...-). Tego nie przewidzieliśmy wieczorem.
Po śniadanku ruszyliśmy w dalszą drogę całkiem dobrym asfaltem i po półgodzinnej jeździe zawitaliśmy do fajnego miasteczka Gorikot, gdzie zmieniliśmy olej w naszych motorkach. Cena za usługę z olejem: 12 pln:-).

Przy okazji kupiliśmy wodę i żarcie, bo nie wiedzieliśmy co nas spotka w Rupal. Okazało się, że jest tam sklep, ale nie tak dobrze zaopatrzony jak ten w Gorikot. Dalsza jazda była całkiem spoko z widoczkami.

Fajny asfalt skończył się w Rupal, gdzie na wszelki wypadek dokupiliśmy jeszcze trochę wody i ruszyliśmy dalej jadąc po fajnych polnych drogach.

Po dalszej godzinie dotarliśmy do czegoś w rodzaju parkingu z kilkoma namiotami - można tam się przespać za rozsądne pieniądze i ewentualnie zostawić motorki pod okiem wlaściciela. Szału tam nie ma, ale jeśli ktoś nie ma sprzętu biwakowego to spokojnie można zostać tam na noc bez obawy o zamarznięcie:-). W dalszą drogę ruszyliśmy bez naszych wiernych osiołków:-).

Spacerek trwał może pół godziny i w koncu dotarliśmy do cudownej łąki z całkiem spoko widoczkiem...:-)

Prawda jest taka, że żaden dron czy aparat nie odda tej potęgi. Łąka położona jest na wysokości 4kkm, więc patrzyliśmy na ponad czterokilometrową ścianę znajdującą się w odległości 2 kilometrów od nas...po prostu potęga! To było piękne popołudnie - cieplutko, słoneczko, Nanga...
Wczesnym wieczorem na łąkę dotarła karawana z kilkoma turystami robiącymi treking wokół Nangi. Szefem wyprawy był Attah Ullah.

Pewnie go nie kojarzycie, ale to on organizował wsparcie wyprawy ratowniczej dla T. Mackiewicza. Attah zaprosił nas wieczorem na kolację i bardzo się z tego cieszyliśmy, bo mieliśmy mało żarcia...:-)

Wieczór w gościnie u Attah był przemiły! Oczywiście wysysaliśmy z niego informacje związane z wyprawą ratowniczą itd. Mogę to podsumować tak: polskie piekiełko pod Nangą...:-(
A w nocy było tak:




Weź se tu śpij kiedy masz takie widoki!:-)
Troliku, pierdoła ale łąka gdzie spaliście, stary Herrligkoffer Base Camp, coś ok 3600m, nie więcej. A Atte Ullaha kojarzę. Ostatnim razem gdy byłem na połnocy odwiedziłem trzecią dostępną stronę podnóża Nangi- dolinę Bunner Dass od strony Dimroi i spałem u kuzyna Atty - Abdula, który to z kolei jest bratankiem Fidala tego od Fazala. A Fidala poznałem w Latbo BC, gdzie dotarliście z Wojtkiem przechodząc przez lodowiec Bazhin. To u nich chyba rodzinne, bo też mnie fest nakarmili i poprowadzili przez lodowiec, wiec obyło się bez błądzenia.

Widok na Nangę z Latbo BC.
Pavulon jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem