Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary Wczoraj, 21:23   #748
El Czariusz
 
El Czariusz's Avatar


Zarejestrowany: Apr 2025
Miasto: Przystanek Oliwa
Posty: 937
Motocykl: Wrublin
El Czariusz jest na dystyngowanej drodze
Online: 1 tydzień 5 dni 15 godz 54 s
Domyślnie

Zanim ktoś mi podpowie co ze Sri Lanką, wstawię coś z drugiej strony akieanów.

Robert F. Kennedy Jr. ogłosił decyzję nakazującą wszystkim lekarzom zdobycie formalnego wykształcenia w zakresie żywienia, powołując się na przewlekłą zachorowalność na choroby związane z dietą, takie jak otyłość, cukrzyca i choroby serca.
Kształcenie medyczne tradycyjnie koncentrowało się na lekach i chirurgii, z ograniczonym naciskiem na żywienie.
Kennedy twierdzi, że ta luka sprawia, że ​​lekarze nie są przygotowani do zajmowania się pierwotnymi przyczynami chorób, którym można zapobiec.
Propozycja kładzie nacisk na oparte na dowodach badania naukowe dotyczące żywienia, zdrowia metabolicznego i wpływu systemu żywnościowego na zdrowie publiczne. Zwolennicy twierdzą, że mogłoby to przesunąć opiekę zdrowotną w kierunku profilaktyki, a nie leczenia.

Krytycy ostrzegają, że wdrażanie musi być rygorystyczne pod względem naukowym i wolne od ideologii. Eksperci ds. zdrowia są jednak zasadniczo zgodni, że silniejsza edukacja żywieniowa mogłaby poprawić długoterminowe wyniki leczenia pacjentów i obniżyć koszty opieki zdrowotnej.

Jakie to proste, nie?
"Leczyc' profilaktyką.
Polska edukacja leży też z banalnego powodu.
Po pierwsze, nie wiadomo czego uczyć.
Jak uczyć? Nie ma prostej już prostej odpowiedzi. Świat przyspieszył, państwowa edukacja nie nadąża i nie będzie. Nie jest wstanie. Zmiany, które się dokonały tylko w ostatnich dwóch dekadach są ogromne.

Mogę jedynie próbować odnieść się do wychowania zdrowotnego i wychowania fizycznego ale i tu zdecyduje ostatecznie zasada lustra.
Dzieci to odbicie rodziców i kółko się zamyka.
Z tego koła nie ma eyjścia
Wypada z niego ledwie kilka procent. W większosci to procent, nad którym mocno pracują rodzice. Zachęcają/gonią do nauki. "Gonić' też trzeba umieć. I znowu się koło zamyka
Z powodzi potencjalnych geniuszy zostają soki Weroniki.

Przeczytałem raz jeszcze opowiadanie kryminalne Marysi. Pozwoliłem sobie poprosić ja do telefonu.
- Marysiu a napisała byś mi jeszcze jedno takie opowiadanie? Takie specjalne, dla dziadka?
Dobrze. Napuszę książkę. Poczekaj, zaraz ci powiem ile będzie miała stron.
Czekam... Coś tam szeleści w tle...
142 strony. Melduje Marysia.
- A może tak na szybko mi coś przeczytasz? Np.: Dzieci z Bullerbyn?
Już dawno całą przeczytałam!
- Hm... Na pewno?
Tak.
- To może kilka zdań, tak dla przypomnienia?
Nie... Ona (książka) jest bardzo głęboko schowana.
- Acha.
Teraz czytam Dziki Świat. To książka dla forosłych. Z niej ci mogę poczytać.
- Dawaj!

Marysia czyta. Bardzo płynnie. Skomplikowane wyrazy.
- A powiedz: stół z powyłamywanymi nogami?
Stół z powyłamywanymi nogami.
- A, wyalienowaliśmy się z rozentuzjazmowanego tłumu?
Wyanalli..
- A co pije krowa?
Dziadek...! Wodę!
__________________
Jam nie Babinicz... Elwood nic nie musi.
El Czariusz jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem