Zapiski bałkańskie 20
Dzień urzędowy za mną, świat za m-c ponownie przede mną.
Była chwila grozy.
- Przyłoży pan lewy palce wskazujący.
Dobrze, że nie prawy.
- A co ma pan z prawym?
Prawy jest w żywicy.
- Zobaczymy, czy przejdzie.
Przeszedł.
Tymczasem ja po zatankowaniu wody dojechałem szczęśliwie do Podgoricy. Podgorica to południowy węzeł kolejowy Czarnogóry. Zatem najpierw pojechałem na dworzec, by zapoznać się z mapą. Znaczy na to liczyłem i mapa była. Dworzec, mimo że główny okazał się pierdołą ale miał pompę, więc się rozebrałem do wstępnego negliżu i umyłem jak tylko mogłem najdokładniej.
Osobiście uważam, ze tylko brudasy się myją ale na wyrypach nie trzymam się tej zasady. Zasadniczo myję się/kąpię ile mogę... na zapas, że tak powiem.
Do spania mam zawsze świeżą bielizna na zmianę. Taki kurwa czyścioszek ze mnie.
Ale ważniejsza była mapa. Z mapy gołym okiem wynikało, że teraz to już tylko pod górę mam... Ja góry kocham, jak ta pani pana Grzegorza...
...ale nie aż tak Czarne Góry, żeby zostać prezydentem.
Linia kolejowa prowadziła w trzech kierunkach. Skąd przyjechałem, na południe i na północ. Kusząco na północ.
No więc tak... tylko tym razem, wyjątkowo tak, i tak żeby nikt nie wiedział...
udałem się do... najbliższego sklepu na zakupy. Alter Egon już piał za zimnym piwem zatem ja wybrałem... chłodne dwa. Niech mu będzie, bo jeszcze wydechnie mnie na tym ramieniu z suchot... jedno dla mnie, drugie dla niego. Oczywiście nie omieszkał donieść:
- No kurwa El... tylko dwa dla mnie?!
Wjeżdżając do Podgoricy namierzyłem piniowy gaj po lewej mańce. Teraz powinien być po prawej. Tam się rozbijam cały szczęśliwy. Dupa mnie boli okrutnie ale upał już nieco zelżał więc otworzyłem pierwszą puszkę.
Ciche "pssssyt" poniosło smaczny sms między chóry cykad...
__________________
Jam nie Babinicz... Elwood nic nie musi.
|