Mam/muszę/vhcę wrócić na zaordynowaną ścieżkę.
Zostałem zdyscyplinowany.
Gadulstwo jest złą manierą. Pauza miała być i koniec
Miał być "po" stodole jak klocki LEGO.
To prawda.
Ale nałożono mi (w sumie w formie kontynuacji terapii) dodatkowe zadania.
Ten wątek zaczyna się Sonatą księżycową, którą miałem opanować na 50-tkę mojego zacnego Kolegi. Zrezygnowałem po 1/3...
Zatem w ramach terapii douczyć się mam pozostałych 2/3 (tempo large) i postawić 50-tkę owemu Koledze i potem zagrać Sonatę w zadanej już sobie transkrypcji.
Zatem tak szybko się tu nie zamelduję.
Mało tego, za nonszalancję i trele wszelkie opanować/zagrać mi zadano ten utwór.
Zatem raz jeszcze: stodoła, sonata i romans...
Może się wyrobię na dzień dziecka?
Dziękuję za bat na tyłek i tylko trzy konkrety.
Zaprawdę wolałbym ich 100 mieć na sumieniu. Kto tam by się ich doliczył.
Nie mam, nie muszę do niczego wracać nawiasem pisząc.
Dobranoc.
__________________
Jam nie Babinicz...
|