Africa Twin Forum - POLAND

Africa Twin Forum - POLAND (https://africatwin.com.pl/index.php)
-   Kwestie różne, ale podróżne. (https://africatwin.com.pl/forumdisplay.php?f=80)
-   -   Poprawka z geografii Polski. Tytus, Romek i ATomek Księga VII (https://africatwin.com.pl/showthread.php?t=48254)

El Czariusz 16.03.2026 13:29

Poprawka z geografii Polski. Tytus, Romek i ATomek Księga VII
 
Dzień dobry,
temat zobrazowany tu:
https://www.podrozerowerowe.info/ind...?topic=27502.0

Ponieważ wyrzuciło mnie z tego fajnego forum sprawcze grono pedałów (za poglądy polityczne) chciałbym temat teoretycznie kontynuić tutaj. Bo tutaj jest wolność i swoboda pisania. Temat niepolityczny.

Krótko pisząc sprawa opiera się o mezoregiony i ich kulminacje, które to sobie przez trzy lata zdobywałem i na rok przerwałem ale wracam z hukiem.
Co to te mezoregiony dokładniej, zasadniczo mi ta wiedza niepotrzebna, bo ja posiadłem ale te mezoregiony mają swoje góry. Nawet te nad morzem i to nie byle jakie.

https://i.ibb.co/XfY9Nd86/Wolin-Topomap.png

Na tem obrazku powyżej mezoregionem jest region Uznam - Wolin. Pasmo Wolińskie czy Mokrzyckie Góry, to już mikroregiony. Zaś Uznam-Wolin jak mezoregion wchodzi w powierzchnię makroregionu: Pobrzeże Szczecińskie.
Nazwy mezoregionów pokrywają się często z potocznymi nazwami krain geograficznych jak np. Pojezierze Kaszubskie.

O co się mnie rozchodzi?
Ano mimo teoretycznej podbudowy namierzyć kulminację często nie jest łatwo. Tą teoretyczna podbudową są m.in. karty informacyjne RGFP (Regionalna Geografia Fizyczna Polski) w których można znaleźć kulminację (określona wysokość) ale bez dodatkowych danych.

Na razie zapraszam do powtórki z geografii w oparciu o podział regionalny Kondrackiego. Nie jest on aktualny ale powszechnie znany. Co ciekawe mieszkańcy danego regionu często znają tę kulminację i na to właśnie liczę.
Na geoportalu są aktualne granice mezoregionów (różnią sie nieznacznie od podziału Kondrackiego).

Zatem aktualnie szukam kulminacji Pojezierza Starogardzkiego.

https://i.ibb.co/GQptrhYx/Pojezierze-Starogardzkie.png

Sezon rozpocząłem późno. Zachęciły mnie ceny paliw.

https://i.ibb.co/rGrbK14m/IMG-20260316-114043.jpg
Mija tydzień od kręcenia pedałami. Dzisiaj słotnie.

https://i.ibb.co/ZRVxkSw6/IMG-20260316-114855.jpg

Kręcenie było na roboczo.
Start 6.10 z Przystanku Oliwa na AMBER EXPO.
Potem koleżeńskim transportem wysadzono mnie w Karczemkach, skąd popedałowałem już w deszczu na lotnisko. Potem przez Owczarnię do domu. Mokry, brudny ale...

Będę co jakiś czas publikował zapytanie. W rewanżu zrelacjonuję - jak było.
Zatem jeszcze raz.
Na tapecie najwyższa góra Pojezierza Starogardzkiego. Kto wie, kto słyszał...

P.S.
Śmigam również dolinami rzek nie będącymi (też) mezoregionami. Wzdłuż Wieprzy, Słupii, Łeby, Redy itp. Biebrza i Narew też już prawie cale zaliczone (zasada: od źródeł do ujścia - jak najbliżej brzegu).
Na razie na tapecie Polska północna. Wybrzeże całe zaliczone (i sporo mikroregionów ale one zasadniczo celem nie są), teraz kieruję się na wschód. Zasada podstawowa - wtarabanić się rowerem. Jak się nie da, to wepchać. Jak się nie da wepchać, to wnieść.

CzarnyEZG 16.03.2026 13:35

Brakowało mi Ciebie :)

matjas 16.03.2026 16:01

Mi też!
Jakże się cieszę, że już wróciłeś.
Miałem obawy, że będziesz się dłużej dąsał.
W mojej nicości pojawiła się neopustka, którą tylko Ty potrafiłeś wypełnić :D

El Czariusz 16.03.2026 16:42

Cytat:

Napisał matjas (Post 902216)
Mi też!
Jakże się cieszę, że już wróciłeś.
Miałem obawy, że będziesz się dłużej dąsał.
W mojej nicości pojawiła się neopustka, którą tylko Ty potrafiłeś wypełnić :D

Cytat:

Napisał matjas (Post 901633)
Nowy wątek, strona ... i już jest rozpierdol typowy i dzięki tym samym ponurym indywiduom. Brawo.

Pojezierze Starogardzkie wisi.
Dorzucam Równinę Olsztyńską.

fassi 16.03.2026 16:45

Wyprawa na lekko w stylu czeskim

Mnie się podoba.

Będzie chociaż kąpiel w Bałtyku albo jedno piwo?

matjas 16.03.2026 16:57

ależ ja kibicuję Twojemu pedałowaniu? nie zauważyłeś? zauważ! :D

chomik 17.03.2026 14:25

Nie wiem czy to się będzie działo, czy się zdarzyło, ale zapraszam po drodze do mnie :)
Fajnie, że jesteś :)

RonDell 17.03.2026 14:47

Czytamy, czytamy:blues:

El Czariusz 17.03.2026 15:24

To jest wątek czysto teoretyczny.
Już wkradł się błąd. O Równinę Warmińską się rozchodzi.

Ale po ogólnej weryfikacji moich osiągnięć (rowerowo) szczytowych w tematach bałtyckich, przede mną jeszcze całe Wybrzeże Koszalińskie (mezoregion). Akurat jego kulminacji nie kojarzę. Na razie.

https://i.ibb.co/1JntVtSG/Karta-informacyjna-1.png
Na przykładzie tego wybrzeża, takie info widnieje w karcie informacyjnej (poza widocznym info jest jeszcze informacja: środowisko przyrodnicze oraz ochrona środowiska przyrodniczego i kulturowego).

Czeka mnie również jeszcze Mierzeja Wiślana i Helska, które wielokrotnie zaliczałem (całe) rowerowo ale akurat na góry się nie wspinałem.

Zawsze fascynowały mnie mapy. Dzisiaj technologia dostarcza cały szereg warstw, które jeszcze bardziej pobudzają wyobraźnię.
Swego czasu miałem mapy tłoczone Alp, Tatr, Polski, Europy. Na ścianie wisiała mapa fizyczna z zaznaczonymi regionami.
Szereg przeprowadzek zasadniczo uszczuplał sukcesywnie zasób. Potem zafungowaly mapy w sferze ale to jednak nie to...

W realizacji (odłożonej) jest koncepcja objechania globusa PL mezoregionami granicznymi z oczywistym oczywista zdobywaniem kulminacji tychże.
To taki mój autorski pomysł (z tymi mezoregionami). Materiału aż nadto. Wystarczy mezoregiony zsumować i robi się kawal roboty do wykonania/ Można sobie zaostrzać kryteria utrudniając dojazd. Znaczy wszystko robić na kolach. Tak ortodoksyjni liczmeni rowerowi zaliczają gminy w PL.

To wszystko ma jedną zaletę dla geriatryków. Pozwala zachować kondycję i emocjonalny wigor/sprawny umysł.

https://i.ibb.co/x8B0mTnj/FB-IMG-1715375620150.jpg

Proponuję fajną zabawę. Tak to przynajmniej widzę.
Pojezierze Starogardzkie i Równina Warmińska. To zadanie na dziś.

P.S.
Nie wiem, czy opisy potencjalnych wycieczek w temacie nie zakłócą (oczekiwanej przeze mnie) merytoryki tego wątku a może go ubarwią?
Taki stricte fizyczno-geograficzno-rowerowy.
Na razie trzymam się z dala od pisania.

Edycja.
Z kart wynika też ciekawa, inspiracyjnie podpowiedź. Można granice danego mezoregionu przekraczać/zdobywać w skrajnych punktach (tu współrzędne są podane). Nie zawsze oczywista najbardziej wysunięty punkt odpowiada takiemu "sąsiada" przeciwpołożnie ale to tylko uatrakcyjnia temat, bo to mogą być wymagające fizycznie punkty.

Zastanawiam się obecnie jak rowerowo pożegnać zimę i przywitać wiosnę. Brodziłem już tak solo na białoruskim "rusku" w rozlewiskach Biebrzy jednym razem, drugim Narwi...

Luti 18.03.2026 01:07

3 Załącznik(ów)
Ad błędu.
Jako, że Olsztyn się bardziej z Pojezierzem Olsztyńskim kojarzył a nie równiną.

Szybie na bęben do wujcia.
No i okazało się, że jest i równina tyle, że Olsztynka.

El.
Kiedyś wspominałeś, że ambitnie wzdłuż rzek popedałowałeś.

Stąd Pytanie/Zagadka
Kojarzysz tą klimatyczną miejscówkę/rzekę.

Rzut w góre biegu.:) (+/- azymut 160st)
Załącznik 149272

W dół. (+/- azymut 50st)
Załącznik 149268
Załącznik 149270

Wiosenne foty z 2014
Jesienna z 2018

El Czariusz 18.03.2026 09:09

Nie kojarzę.
Może to przedwiosenny stan Łyny. Przekonam się zapewne, bo owa rzeka jest w kręgu zainteresowań i to poważnych. Dawno już ją sobie "opracowałem" i zrealizuję.

Reszel, to Pojezierze Mrągowskie. Tu kulminację mam zlokalizowaną.
Podobnie większość granicznych, północno-wschodnich mezoregionów. Od Ciebie - rzut beretem, jest do kulminacji Niziny Sępopolskiej. Niecałe 17km.

Temat północny zostawiam sobie na wiosnę. Brakuje mi tylko kulminacji wspomnianej Równiny Warmińskiej i Pojezierza Wschodniosuwalskiego, Równiny Augustowskiej, Kotliny Biebrzańskiej oraz Wysoczyzny Białostockiej na ten moment.
To bezpośrednio moje "noworodzinne" okolice. Wzgórza Sokólskie mam namierzone.

P.S.
Pojezierze Olsztyńskie ma kulminację w okolicy Ruska Wielkiego:)

Jednym ze sposobów "przeszukiwania" zasobów "górskich" są mapy topograficzne.

P.S`
Zimę chciałem pożegnać nad Wisłą po targach Ptak Expo (mam bilet) gdzieś nad Wisłą ale mam alternatywę. Dzisiaj jeszcze zdecyduję.

El Czariusz 03.04.2026 19:25

Na zasadzie ciekawostki.

https://youtube.com/shorts/o11mzr7Eh...bsAz8u9l14sG5E
https://youtube.com/shorts/h5ShFXM-u...iYOMru5Flk8Wry

Było kilka przymiarek.

magneto 03.04.2026 20:32

Cytat:

Napisał El Czariusz (Post 902275)
Nie kojarzę.
Może to przedwiosenny stan Łyny. Przekonam się zapewne, bo owa rzeka jest w kręgu zainteresowań i to poważnych. Dawno już ją sobie "opracowałem" i zrealizuję.(...)

Jakbyś się kręcił nad Łyną to weź pod uwagę, że ona na pewnym odcinku ma dwa koryta. Od okolic elektrowni w Brąswałdzie (tama ziemna z mnichem) po trochę za Barkwedę są dwa (nowe - przekop i stare - pierwotne). Stara Łyna (tak się nazywa) płynie min. przez miejscowość Kajny, a tam można zobaczyć bodaj jedyny taki na nizinach taran wodny. O taki: https://przewodnikpomazurach.pl/2020...dny-w-kajnach/ ... choć Kajny to Warmia !!!
Od głównej drogi w okolicach przejazdu kolejowego na północny-wschód i w dół do leśniczówki...

El Czariusz 04.04.2026 11:48

Bardzo ciekawe info.
Moja koncepcja śmigania korytami rzek ma podłoże bardziej fizyko-gegraficzne, czasami ubogaconymi o etnograficzny pierwiastek.
Tak naprawdę to forma ucieczki od miejskiego chaosu szukając spokoju zdała od miejskiego zgiełku. Nie omieszkam jednak zdokumentować ów taran. W ogóle nie miałem pojęcia, o takim hydrotechnicznym rozwiązaniu. Dzięki!

Wiem jedno.
To są ostatnie chwile, kiedy będę mógł rozpalić małe ognisko, by sobie coś ugotować (nie wożę że sobą kuchenki) lub by po prostu rozproszyć wzrok w strukturze płomienia.
Ogień doprowadził nas do miejsca w którym jesteśmy.
I umiejętność kontroli żywiołów.
Moim żywiołem jest extra ten pierwotny człowiek, który rozpycha się gdzieś między przeponą a obręczą barkową.

Jak jest cieplej, wędruje do mózgu i robi tam swój kipisz. Boję się jego ale potrzebuję. Czasami krzyczy mną, kiedy dzieje się zło.
W nim zdefiniowana jest moja wolność.

P.S.
W tym wątku będę się bawił przyrodą.


El Czariusz 12.04.2026 21:49

1 Załącznik(ów)
Trzy lata temu... Pierwsza setka pękła wtedy po kilku latach przerwy.
Pamiętajcie. Zawsze perły przed wieprze.

El Czariusz 14.04.2026 22:04

Wczoraj dokonałem przedwstępny przegląd rowerowych fantazji. Kross Level B7 wisi już drugi rok, czekając na okazję, czyli przegląd przedniego amora. Jestem na niego umówiony od... dwóch lat. Kolega, co mi to zrobi (mam nadzieję) przysłał mi zdjęcia tarzającego się grubasa po podłodze, promującego nową metodę odchudzania.
A masy z powodu chorobowego zanikania ruchu w mięśniach ubywa ale w tkance tłuszczowej rośnie.

Po iewaz na forum rośnie świadomość, że ja znam się na wszystkim, to napiszę, co się właśnie dowiedziałem a o tym nie wiedziałem. Nie wiedziałem, bo temat świeży jak wypiek pieczywa w Biedronce. Otóż pojawiły się badania wskazujące, że wchłanianie kreatyny (monohydratu w roztworze wodnym) zdecydowanie poprawia picie jej w towarzystwie węglowodanów. Wchłania poprawia się o 60%.
To jest bardzo zauważalna zmiana.
Jest jeszcze jeden plus takiego łączenia, skoro już te węglowodany wcinasz. Otóż kreatyna "konsumuje" wyrzut insuliny. Metod na jej obniżenie po posiłkach wysokowęglowodanowych jest kilka. Aktywacja mięśnia płaszkowatego poprzez eslięcia na palce albo zwykły, 15 minutowy spacer świeżo po posiłku.

Oczywiście uwagi kieruję do starszych osobników płci obu.

Melon 14.04.2026 22:35

No chyba Cię Chrystus opuścił, po żarciu fajka się należy :haha2:

matjas 15.04.2026 06:53

Cytat:

Napisał magneto (Post 904395)
Jakbyś się kręcił nad Łyną to weź pod uwagę, że ona na pewnym odcinku ma dwa koryta. Od okolic elektrowni w Brąswałdzie (tama ziemna z mnichem) po trochę za Barkwedę są dwa (nowe - przekop i stare - pierwotne). Stara Łyna (tak się nazywa) płynie min. przez miejscowość Kajny, a tam można zobaczyć bodaj jedyny taki na nizinach taran wodny. O taki: https://przewodnikpomazurach.pl/2020...dny-w-kajnach/ ... choć Kajny to Warmia !!!
Od głównej drogi w okolicach przejazdu kolejowego na północny-wschód i w dół do leśniczówki...

Aż przeczytałem co to ten taran :) i naprawdę wyobrażałem sobie po tej nazwie coś zupełnie innego.
Okazało się że znam to urządzenie pod nazwą młot wodny :) water hammer :haha2:

fassi 15.04.2026 07:09

Echh, Już ogrodzony, już zakaz wstepu a chciałem zawsze go zobaczyć.

Moi kumple w parowej wierze tam często pielgrzymowali

El Czariusz 15.04.2026 09:42

Ledwie dwa lata minęły odkąd z Kartuz Doliną Łeby śmignąłem do Wejherowa...

https://i.ibb.co/QjvP5jtQ/IMG-20240514-130519.jpg

https://i.ibb.co/1fztcr04/IMG-20240514-113355.jpg

Przeciskając się pomiędzy Wzgórzami Lęborskimi, tu...
https://i.ibb.co/ZzbZF79M/IMG-20240514-153706.jpg
...postanowiłem sie przez Łebę przeprawić.

Ale zanim...
https://i.ibb.co/x9TM7BK/IMG-20240514-170515.jpg
...najpierw zjadłem obiad.

W urozmaiconym wzgórzami Pojezierza Kaszubskiego robiłem spokojnie setkę km.
Dzisiaj, kontemplując zdjęcia, jestem zmęczony od samego patrzenia.
Obecnie Przystanek Oliwa okupuje pani Pogoda z jakiejś dupy wzięta.

Równo trzy lata temu, w fatalnej, zimnej i deszczowej pogodzie (równiutko trzy lata temu) ze Świnoujścia mknąłem do Kołobrzegu, zdobywając wyniosłości Pobrzeża Szczecińskiego i nic sobie z Pani Pogody nie robiłem...

https://i.ibb.co/r92hGPt/IMG-20230414-122257.jpg

https://i.ibb.co/G4mKmkvQ/IMG-20230414-151633.jpg

https://i.ibb.co/wZ8J1Q93/IMG-20230414-154944.jpg

Biwakowałem, gdzie chciałem.

https://i.ibb.co/hJLKxJt5/IMG-20230415-201233.jpg

https://i.ibb.co/Vpkng3BW/IMG-20230414-200304.jpg

Kąpałem...
https://i.ibb.co/d0Wdz2Vc/IMG-20230414-190406.jpg
...gdzie chciałem.

W morzu też.
Zimno było sobie i... nic. Suszyłem fanty przy ognisku, jak nie padało. jak padało, nie suszyłem.
Dzisiaj zaatakowany przez wiosennego wirusa patrzę na to i... nie wierzę.
Wlazł we mnie ten wirus dwa tygodnie temu. Wczoraj na dokładkę pośliznąłem się na gównie...

Tej zimy były wspaniałe warunki by ustanowić kilka około rowerowych rekordów. Mam przecież od ponad roku świetne oponki na lód. Sam nabijałem kolce... Można było zaliczyć kilka solidnie zamarzniętych akwenów. Wyjątkowa okazja... Nie skorzystałem.

Ale... sam za siebie trzymam kciuki.

Melon 15.04.2026 10:18

Też czymam kciuki za Ciebie chyba bardziej za siebie jak mnie jazda rowerem nigdy nie podniecała :D

El Czariusz 15.04.2026 15:16

13 lat temu.

https://i.ibb.co/wFgvC9q5/Azja-2013-467.jpg

3 lata temu...

https://i.ibb.co/C3BSyqz2/IMG-20230423-075432.jpg

https://i.ibb.co/4whcmdqP/IMG-20230422-192911.jpg

https://i.ibb.co/twvqYs5K/IMG-20230423-072242.jpg

https://i.ibb.co/yFP2SnGK/IMG-20230423-084603.jpg

Zimowe i wiosenne krótkie, dwu/trzydniowe (najczęściej dwa noclegi) wypady dolinami rzek. Najlepiej w środku tygodnia. Taką porą, wieczorem nikt cie nie nawiedzi, w sensie straż leśna np. A jak nawiedzi przypadkowo, co się zdarzało, to nie była wstanie znaleźć po mnie niemal żadnego śladu.
To tylko budziło szacunek i wskazanie jeszcze bardziej atrakcyjnych miejscówek.

Tutaj wystarczy moja kilkudniowa nadaktywność, by wzbudzać niezdrowe emocje. No... ale jeżeli ludzie ci mówią z sarkazmem, że wiesz wszystko, to lepiej... w to wierzyć.

El Czariusz 15.04.2026 16:52

Podjąłem decyzję.
To w tym wątku i w wątku Ochrona Środowiska (niedostępnym dla niezalogowanych) będę wylewał w eter swoje frustracje.
Zbudowałem swoją pozycję frustrata na tyle, że nie da się rozpieprzyć tego wątku przez adwersarzy, choćby skały sikały. Zaszczekam ich.
To będzie tylko napędzać odsłony, bo elektorat planety nie oczekuje sukcesów.
Wątek podwórkowy dokładnie na tej zasadzie funkcjonował a ja nie wiedziałem dlaczego. Teraz wiem.

Tu będę się produkował, jako skończony nieudacznik rowerowy.
Dobrze zacząłem, bo już mi się dwa razy nie chce.

Słońce mnie właśnie chłosta po twarzy. Podnosi temperaturę, rośnie we mnie energia. Antyenergia!

El Czariusz 27.04.2026 06:46

Zaczynam\y
 
Tuż po zakończeniu pięknej, obfitej w sukcesy kariery sportowej, dziennikarz pyta "Pogacara":
Proszę powiedzieć. Po tylu sukcesach, przejechaniu setek tysięcy km, okrążeniu globu wielokrotnie w istocie... Proszę powiedzieć, tak od siebie... Co panu najbardziej utkwiło w pamięci?
- Przednie koło.

Jeden z moich adwersarzy napisał wczoraj, że uschnę (tu) w samotności i sarkastycznie życzył mi zdrowia, bo... "na pewno mi się przyda".
Nie zajmuję się "kibicami", którzy życzą mi upadku. Którzy bezrefleksyjnie czytają "mnie" z klapkami na oczach, żyjąc w swojej bańce.
Otóż ja się doskonale czuję, kiedy przemierzam długie dystanse sam. Im dłuższe, tym lepiej. Tym lepiej się czuję.
Z jednym się zgodzę, zdrowie jest potrzebne. Jest jednym z warunków "godnego" życia. Wystarczy jednak, że podejmiemy się trudu wyznaczenia definicji życia, tak na poważnie i...
...możemy dla treningu umysłowego zacząć od czegoś prostszego. Wyznaczyć/zdefiniować na początek granicę Wszechświata...

Zapraszam na poranne, rowerowe wiadomości.
Będzie o wyznaczaniu granic, potem ich przekraczaniu.

El Czariusz 27.04.2026 07:44

Piątkowe popołudnie.
Meldujemy się ze Strażnikiem Domowym w siedlisku drapichrustów.



Najstarsza z BSD (Banda Szalonych Drapichrustów) wita Szalonego Dziadka energetycznym napojem na bazie wody, soku z cytryny i podlaskiego miodu.

https://i.ibb.co/RT6FKxk6/IMG-20260424-152554.jpg
Życzy pan sobie mniej czy bardziej kwaśny?

Poproszę bardziej.
- Kacper, pomożesz dziadkowi sprowadzić z paki motor?
Jasne!!
Rozładunek idzie bardzo sprawnie. Sprawdzamy poziom oleju i jesteśmy gotowi do drogi! No prawie...

El Czariusz 27.04.2026 09:08

Dziadek! Ale to jest mój rower, nie Kacpra!
- No ale masz przecież drugi - swój.
Ale ten też jest mój!

Dobra, pokaż na razie swój (oba kupił dziadek nomen omen).
Siądź na siodełku, oprzyj stópkę o pedał, dziadek przytrzyma... Mija tytusowy moment.
- Fiu, fiu panno. Musimy podnieść siodełko. Nieźle wyrosłaś!
Ja nie chcę!
- A wiesz, co to jest bajkfiting?
Nie!
- To jest naukowe dopasowanie wysokości siodełka do rozmiaru ciała. Teraz skupiamy się na jednym z warunków prawidłowego dopasowania. Zgodnie z opinią wybitnych specjalistów (i latach badań) ustalono, że nóżka nie może być wyprostowana ale też za mocno ugięta. W naszym przypadku pani ma za mocno ugiętą.
Nie! Tak jest dobrze!
- Sprawdzimy najpierw prawidłowe ustawienie.
Nie!

Drugi członek bandy już śmiga po drodze gruntowej i na nic nie narzeka.
- Kacper, dawaj tutaj na korektę siodełka. U ciebie z kolei - za wysoko.
Dziadek, jest dobrze!
- Dawaj!
Regulujemy dwa razy.
- I jak?
Super! Jedziemy!
Poczekaj!
- Marysia...
Nie!

Z tyłu komentarz juniora (czeka juz na ubera, by dołączyć do rodzinnej imprezy na mieście):
- Boże... Uparta jak... ojciec!
Na szczęście uber podjeżdża i Marysia traci oparcie w tacie, dla którego bardziej się liczy święty spokój niż narzekania Marysi. Dziadek zaś swoje.
- Marysiu... chcesz być zdrowa, czy mieć problemy?
Zdrowa! Ale... babcia! Ja chcę tak jak było! Pojawiają się łzy (wymuszone). Znam dobrze drapichrusta.

Na "szczęście" najmłodszy z bandy... zaczął wyć za tatą.
Kacper: jedziemy!
Marysia: ja nie jadę!
Mikołaj: aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!
Babcia: Jezus Maria...

A Szalony Dziadek...?

https://i.ibb.co/TMZdds1t/IMG-20260427-081910.jpg

Dziadek... wie lepiej.

El Czariusz 27.04.2026 09:34

Kacper już za rogiem, na nikogo nie czeka! Marysia z płaczem (na w pół udawanym) przejeżdża bramę i...
Goni Kacpra!
- Ja mam prowadzić! Krzyczy.

Dosiadam swojego rumaka. Yamaha SR 250 rocznik 1984.
Szzzzz...brummmm! Brummm... brummm. Wbijam jedynkę i ruszam!
Mikołaj przestał wyć.
Ostatni raz na moto własnym siedziałem w Afganistanie. Simson S-51. Zjechałem z nim z górki, z jakie 15m i tyle było i z jazdy i ciągania go przez 15 000km w przyczepce. Przyczepka przeżyła podróż, simson nie.
Rok później śmigałem chwilę po Borach Tucholskich na 80-tce Suzuki. Zatrzymała mnie policja na drodze leśnej. Rozbawiłem panów jedną z moich 'historii", pogrozili palcem i puścili wolno.

No i dzisiaj, to znaczy w piątek.
Pierwszy, prawdziwy sprawdzian.

Pierwsze, co musiałem, to dogonić dzieci.
te male cholery dostały wyraźne wskazówki, którędy miały jechać tymczasem one...
Wbiły się w wąską, najdalej 50cm szeroką ścieżką (skrótem) przy ogrodzeniu do posesji sąsiada na końcu "wsi". Ogrodzenie tymczasowe, płot druciany z dużymi oczkami po lewej, po prawej leżące kłody i las drzew, które postanowiły się na mnie rzucić.

Fikam orła takiego, że hej! SR-ka w chaszcze/maliny/sosnowy gaj. Poszedłem w te maliny jak dzik w kukurydzę. Walnąłem głową bez kasku w sosnę i zgasło światło.
Koniec wycieczki SR-ką...

El Czariusz 27.04.2026 09:58

Dziadek! Dziadek! Dociera do mnie echo.
Odwracam głowę...
Dziadek! Patrz, jak jadę z jedną ręką!

Odzyskuję świadomość. Chwile potem Kacper...

https://i.ibb.co/DhK8JCC/IMG-20260424-155422.jpg
...ląduje w swoich malinach i znika z oczu.

Zbiera się bez ceregieli.
Dziadek! Widziałeś?!
- Widziałem, widziałem! Pięknie w te maliny wjechałeś:) Z jakim rozmachem!

Chłopaki, zbierać się! Ja prowadzę!

https://i.ibb.co/kgyYSdZn/IMG-20260424-155438.jpg

Po dwóch kilometrach Marysia skręca ze ścieżki rowerowej w drogę gruntową.
- Ja prowadzę! krzyczy Marysia.
Dobra! Odpowiadamy zgodnie z Kacprem. Jadą razem, ja za nimi. Mijamy jakieś podwórze. Tak na oko (po to Bog dał nam oczy, by mierzyć na oko), to się zaraz droga skończy. Kończy się ale nie dla drapichrustów. Wjeżdżają na polanę z wysoką, nieskoszoną - położoną przez zimę trawą. Zatrzymuję się i patrzę jak sobie będą radzić. Co tam trawa...
W końcu teren ich pokonał ale tylko na chwilę.

W ogródku przyległego domu widzę starszego pana na wózku inwalidzkim.
- Przepraszam bardzo. To pewnie pana łąka, nie zdążyłem zatrzymać szkrabów.
Nic nie szkodzi. Jak przepchacie rowery, to dojedziecie do drogi.
Jest jednakowoż alternatywa. Tuż obok można drogą gruntową ponownie dojechać do ścieżki rowerowej. Nieśmiało proponuję ten wariant.
- Dobra! Komenderuje Marysia. Jedziemy!
No to jedziemy za Marysią dość ostro pod górkę. Zaczyna mi się ta wycieczka coraz bardziej podobać...

El Czariusz 27.04.2026 11:18

Chwilę potem i moment (jedna chwila = trzy momenty) docieramy do punktu widokowego nad Zbiorniekiem Borowiec II.
Nasz Przewodnik (Marysia naturalnie) widzi ścieżkę dla kóz, prowadząca brzegiem jeziora.
- Jedziemy!
Patrzę na te ścieżkę...
W mojej skali trudności terenowej (a mam spore doświadczenie w jeździe wzdłuż rzek czy podobnych zbiorników/jezior), w skali 1-10 oceniam na 7. To znaczy, że w każdej chwili może być potrzeba prowadzenia roweru. Pierwsze, na szerokość kierownicy. Drugie biegnie skrajem malej skarpy a skarpa kończy się od razu wodą. Trzecie - wywrotka, o która tu bardzo łatwo i...

Zanim skończyłem ocenę, BSD już znikli mi z pola widzenia.
Odnajduje ich po kilkudziesięciu metrach. Porzucone rowery.

https://i.ibb.co/WjhYMmc/IMG-20260424-161231.jpg

https://i.ibb.co/HTDTcSdm/IMG-20260424-161026.jpg
Są:)

Uważajcie. W wodzie może czyhać aligator.
- Dziadek! W Polsce nie żyje aligator.
Żyją! Widziałem! Kontruje Kacper.
- Gdzie widziałeś?!
W filmie!
Uśmiecham się.
- Oboje macie rację.
Aligatory to zwierzaki zimnokrwiste. To wcale nie znaczy, że żyją w zimnych wodach. Ba... nie są wstanie w takich warunkach przeżyć. One potrzebują energii słonecznej, by ogrzać swoje cialo lub np, cieplej wody. Jeżeli natura nie zapewni im takich warunków np. ciągle lato, to one zapadają w śpiączkę zimową.
- Dziadek, ale ja naprawdę widziałem.
Mogłeś ale pomijając, co to za film, to teraz zagadka. W swietle tego, co dziadek powiedział, kiedy moglibysmy sie najszybciej zobaczyć żywego aligatora w tym jeziorze?
Latem!
- A mamy teraz?
Wiosnę!
- Kolejna zagadka. To skąd się u nas f-cznie mogą pojawić aligatory w jeziorze, skoro nie żyją w Polsce?
??
- Albo je ktoś sobie kupił/sprowadził a potem mu się znudziły i wyrzucił je do wody (sic!) albo...
Albo nas dziadek znowu nabiera! Kwituje Marysia.
- Tak jest ale... jest jeszcze jeden sposób, na zobaczenie aligatora wiosną w naszym jeziorze...
??
- Możemy go sobie w nim...
Wyobrazić!
- Brawo. Zatem szukamy w w wodzie... aligatora!

No i zabawa nabrała nowych barw.

https://i.ibb.co/wrsJMg4G/IMG-20260424-161342.jpg
Szukamy dalej.

Jest?
- Nie ma!

https://i.ibb.co/GQhKR6zB/IMG-20260424-161726.jpg
Szukamy dalej.

https://i.ibb.co/LDdFqTSb/IMG-20260424-161900.jpg
Schował się ale są... kaczki. Znaczy rzucamy płaskimi kamieniami.

https://i.ibb.co/0VfkgwFV/IMG-20260424-162300.jpg

Krzyknąłem...
https://i.ibb.co/WvjYtXzt/IMG-20260424-162545.jpg
...zejdźcie z rowerów!

Nim dojechałem...

https://i.ibb.co/78TKCG9/IMG-20260424-162847.jpg
...taki finał.

Tak to się musiało skończyć...
Gdzie ty masz rozum?!
Krzyknęła by babcia do dziadka, gdyby tu była. na szczęście babci nie było.
- Dobra... Wyrzmijcie jeszcze skarpety i trza wracać. Pomyślał w końcu zafrasowany nie co dziadek.

Jakie wracać?!
- Jedziemy! Ordynuje Marysia.
Dziadek nie zdążył się podrapać w głowę, kiedy...

https://i.ibb.co/39Y9WPGM/IMG-20260424-163401.jpg
Dziadek!! Jest!!



https://i.ibb.co/d4GBfMFK/IMG-20260424-163705.jpg



Za dużo emocji... Dłuższa pausa. Robota czeka.

Tymczasem dłuższym tymczasem.

Cytat:

Napisał Pawel_z_Jasla (Post 906492)
Pisanie "samemu dla siebie" może być objawem megalomanii zaś wchodzenie w polemikę z osobnikiem wykazującym powyższe objawy może wskazywać na cechy osobowości suicydalnej - diagnoza amatora ale zawsze fascynowała mnie psychiatria.
...

Pomogę.
Spełnia tę samą rolę, co granie na gitarze.
Dokładniej tłumaczyłem to w podwórkowym wątku, nawet ze szczegółami. Co to potrafi (pisanie poranne, gra na gitarze i jeszcze kilka innych higienicznych zabiegów) robić z mózgiem chorego, Szalonego Dziadka.

Koniec już jednak z tłumaczeniem czegokolwiek. Dziękuję za uwagi. Nie ma potrzeby się spalać. Resocjalizacja w toku.
Dowody powyżej.
Do widzenia.

Melon 27.04.2026 12:50

Elegancko, nie ma to jak dzień spędzony z wnukami na świeżym powietrzu

El Czariusz 27.04.2026 13:52

A dziękuję Melonie. Już zacząłem samotnie usychać...

Ale to nie koniec wycieczki. Jesteśmy w innym wymiarze.
- Rany Julek... Dumam, patrząc na przemoczone buty... Chyba trzeba będzie utajnić fakt mokrych butów. Rzucam w eter, ot tak...:)
Ale bylaby bura, gdyby tata był z nami/ Śmieje się Marysia.
- A z dziadkiem?
P. R.Z.Y. G.O.D.A! odpowiadają szkraby chórem.

To co... zwijamy się. Pójdę sprawdzić drogę ewakuacji przodem. Wygląda na to, że czeka nas spora wspinaczka z rowerami.
- Idź dziadek przodem, my za tobą.
Zatem pcham rower pod górę. Zatrzymuję się w polowie i patrzę jak sobie moje drapichrusty radzą.

https://i.ibb.co/Qjd2FxjM/IMG-20260424-164117.jpg

Patrzę i... w moim sercu podziw dla współpracy jaka tu ma miejsce, powoli zastępuje duma. Normalnie jestem wzruszony.
najpierw trzeba było rower Marysi ze skarpy przy brzegu wtarabanić na ścieżkę, bo w ferworze parkowania się zsunął.
Kacper ciągnie za przednie koło, Marysia za tylne. Rower Marysi aluminiowy, lżejszy od kacperkowej stali. Zatem Marysia wyprzedza Kacpra, który mozolnie swój rower pcha, zostając jednakowoż z tylu. Marysia się ogląda, porzuca rower i wraca do brata.
Wspólnie pchają jego rower....

https://i.ibb.co/rKSKttL2/IMG-20260424-164224.jpg

Podziw, duma, satysfakcja, szczęście. Widząc tę współpracę jestem po prostu spełniony.

Dochodzimy jednak do kilkunastometrowego odcinka, na którym muszę przenosić rowery. Po kolei, jeden za drugim. Tymczasem szkraby, w tych mokrych butach szaleją wśród młodnika modrzewi.
- Dziadek, nazbierałam tych zielonych igiełek. Zrobimy z nich napar!
To modrzew Marysiu. Sprawdzimy w domu w internecie, czy będzie możliwy do picia.
- Ja sprawdzę w telefonie? Szelmowski uśmiech z zawieszonym pytaniem.
A ty cwaniaczku... Wiesz, że z dziadkiem telefon w twoich rączkach ma tyle szans co... pierdzik w huraganie ale... po takiej wycieczce, zobaczymy, co da się zrobić:)

Do ścieżki rowerowej kilkaset metrów drogą szutrową. Po przypomnieniu zasad bezpieczeństwa ruszamy. Nieznaczny ale jednak ruch samochodowy ma tu miejsce.
Marysia prowadzi naszą kolumnę rowerową, kiedy nagle!!...

CzarnyEZG 27.04.2026 14:59

Takiś mondry?

A dzieciakom wytłumaczyłeś dlaczego jak wrzucają do wody kwadratowy kamień, to się fale w formie kółek robią?

El Czariusz 27.04.2026 16:38

Jo! Po płaskim uważasz Szanowny, że kółek nie będzie? Ja wiem, że będą ale ja wiem... wszystko;)

Wracamy do ...!!
Marysia zalicza fik... na szutrze przed kierownicą i ...ołek za. Uślizg przedniego koła pod górkę. Zbiera się jednak szybko i... nic! Otrzepuje się z szutrowego kurzu.
- Dobrze, że założyłam długie spodnie! Były by kolana zdarte.
Po chwili:
- Dziadek! Jeszcze łańcuch mi spadł!
Zakładam. Ani śladu po sztucznym dziadku. Dłonie dziadka klasyka. Ubrudzone konkretnie. To już trzeci łańcuch tego dnia. Jeden Kacprowi, dwa razy Marysi ale jazda konkret.
Kto tam pamięta o mokrych butach.

Pizga konkretnie. Wracamy pod silny wiatr ale wrażeń tyle, że nikomu to nie przeszkadza. Dwa spore podjazdy przed nami.

https://i.ibb.co/S4S9NgH7/IMG-20260424-165702.jpg
To już ostatni. No prawie.

Kacper goni Marysię. Nie dogonił. Ale za górką "ucieka". Szatan musi wygrać cały etap. I wygrywa.

Nam z Marysią został jeszcze ostatni odcinek.

https://i.ibb.co/tpYcJjdb/IMG-20260424-170128.jpg
Dopiero tu czuje, że jest umordowana.

Do domu rzut beretem.
Wpadamy na chatę. Kacper już babci melduje, że... Marysia dodaje bo...
Ja siadam na kanapie. Podbiega do mnie Mikołaj. Wspina się mozolnie po nodze na kolana, staje przy barku i manifestuje swoją radość waląc dziadka rączka po głowie. Na koniec próbuje się na dziadka wspiąć...
Jak to robi Marysia i Kacper do dzisiaj. Tradycja.

Kacper niezmordowany...

https://i.ibb.co/hxbXNXnv/IMG-20260424-174955.jpg

Marysiu... Patrzę na obraz za oknem. Może... poczytamy coś? rzucam w eter z nadzieją, że będzie chwila spokoju.
- Dobra dziadek... Chwilę się zastanawia... A może zagramy w ping ponga?
Matko Bosko...

Czytamy wieczorem. To znaczy Marysia czyta. Czyta jak z nut.
Co to za bzdurna bajka? Pytam.
- Eee... to dla czterolatka i czyta dalej.
Płynnie, z intonacją.
- Ty przypadkiem nie znasz ją na pamięć?
Nieee... Czytałam ją ostatni raz chyba z pół roku termu.
Babcia w międzyczasie szuka miotły, by "coś tam pozamiatać" jak to babcia. Chodzi po całym domu i nie może znaleźć.
- Marysiu, nie wiesz gdzie w tym domu jest miotła?!

Babciu... Pytana się uśmiecha.
W TYM DOMU MIOTŁA MOŻE BYĆ... WSZĘDZIE.

Kładziemy dzieci spać. babcia układa Marysię, ja Kacpra do snu. Muszę się położyć koło gagatka. Okłada mnie swoimi maskotkami, przytula, ściskając mnie mocno. Leżę na za małym łóżku, jak na madejowym. Skręcony, opatulony. Mijają minuty. Oddech Kacpra staje się regularny.
Powolutku wstaję. Kacper się przewraca, szuka lewą rączką czegoś/kogoś, kogo tam nie ma. Wracam na pozycję. Podsuwam moją dłoń pod jego rączkę. Ściska ja mocno i przyciąga do siebie.

Czuję w takiej chwili ogromną więź z tym małym ciałem. Nie ma lepszej terapii, leku jak ten kontakt.

Matjas... Choćby twoje skały srały od Śląska po Pomorze, nie będę samotny, pisząc tu dla siebie.

P.S.
Wracamy że Strażnikiem Domowym do domu. Jutro jednak ponownie się spotkamy. Będę niespodzianką o poranku i kibicował im na poważnych zawodach w judo.
Marysia osiągnie pierwszy taki "życiowy sukces". Stanie na najwyższym stopniu podium. Kacper tym razem na trzecim miejscu ale po wspaniałym boju, w ostatniej walce.

Na 7 sekund przed końcem walki sędziowie zatrzymują zegar. W tym momencie drapichrust jest upominany, za nieprawidłowy chwyt. Przegrywa przez wazari. Ma już za sobą dwie przegrane walki. Do tej pory walczył, jakby nie był sobą. Jego trenerka (mistrzyni Polski, medalistka mistrzostw Europy) powie potem.
- Nie nie wiem, co się stalo... Na treningach rzucał kolegami jak workiem kartofli a tu...
Zegar pokazuje 7 sekund. Na przeciw niego chłopak wyższy o głowę, masywniejszy, cięższy... Sędzia wydaje komendę hajime! Zacisdkam pięści, wargi i wszystko!
7...6...5...4...3...2...1 RZUT!! W ostatniej sekundzie!! Wazari! Ale to remis... Sędziowie się naradzają. Sędzia na macie podchodzi, każe ustawić się zawodnikom na przeciw siebie. Ręką wskazuje... Kacperka!!

https://i.ibb.co/My7X8B9K/IMG-20260425-104300.jpg

2h później walczy Marysia. IPPON, WAZARI, IPPON. Hurrra, hurrra, hurrra!!



Z wrażenia podwoiłem liczbę klubów.
Ale impreza na 6 fajerek była.



Na matach powyżej tylko młodsze roczniki. Połowa startujących zawodników.

Do zobaczenia!

https://i.ibb.co/Gv39T5VX/IMG-20260425-135922.jpg

El Czariusz 28.04.2026 23:51

Tę historię opowiem na kolejne dobranoc Kacprowi. Ale najpierw gdzieś, w jakiś krzakach wypruje sobie flaki z Marysią. Któreś z nich będzie prowadziło, nieważne. Wrócą zmęczeni, umorusani, w mokrych trampkach, w niskiej temperaturze.

Będą mieli w pamięci swieżą, własną przygodę. Wtedy na dobranoc, wrzucę im placek na patelnię, na deser...

Powiedział żonie, że będzie spał z mistrzem świata w wadze ciężkiej. I technicznie rzecz biorąc, nie mylił się.
24 marca 1975 roku. Richfield Coliseum, Cleveland, Ohio.

Chuck Wepner – zawodnik przeciętny z Bayonne w New Jersey, nazywany „Krwawiącym z Bayonne” z powodu skłonności do rozcinania twarzy w walkach – zaraz wejdzie do ringu z Muhammadem Ali.
Kursy są porażające. Ali jest mistrzem świata w wadze ciężkiej, największym pięściarzem swojego pokolenia, niepokonanym. Wepner to 35-letni sprzedawca alkoholi, który przegrał tyle walk, ile wygrał.

Nikt nie daje Wepnerowi szans.
Z wyjątkiem Wepnera.

Właśnie zakończył serię ośmiu zwycięstw i czuje się dobrze. Pewnie. Gotowy. Noc przed walką kupuje żonie Phyllis niebieski, koronkowy negliż.
"Jutro wieczorem" - mówi jej z absolutną pewnością - "chcę, żebyś to na siebie włożyła. Bo będziesz spała z mistrzem świata w wadze ciężkiej".

Phyllis uśmiecha się i zgadza. Potem nadchodzi noc walki.
Przez piętnaście rund Chuck Wepner toczy wojnę z Muhammadem Alim.Ali zadaje mu wszystko. Dżaby odrzucające jego głowę do tyłu. Krzyżówki, które znokautowałyby zwykłych ludzi. Kombinacje, od których trząsł się ring.

Wepner wciąż nadchodzi.

Jego twarz jest w strzępach – rozcięta, posiniaczona, krwawiąca wszędzie. Krew leje się z nosa, z brwi, z ust. Wygląda jak po wypadku samochodowym. Ale nie pada. Potem, w dziewiątej rundzie, dzieje się coś niemożliwego.

Wepner trafia Aliego ciosem – i mistrz pada.

Muhammad Ali – człowiek, który pokonał Sonny'ego Listona, Joe Fraziera i George'a Foremana – leży na deskach.
Tłum wariuje.
Ali wstaje przy odliczeniu do ośmiu. Jest wściekły. Przez następne sześć rund katuje Wepnera, ale Krwawiący z Bayonne nie rezygnuje.

W piętnastej, ostatniej rundzie, gdy do końca walki brakuje dziewiętnastu sekund, sędzia w końcu przerywa. Techniczny nokaut. Ali wygrywa.

Ale Chuck Wepner wytrzymał piętnaście rund z największym pięściarzem świata. Powalił go na deski. Udowodnił, że serce i wytrzymałość mogą stawić czoło czystemu talentowi i umiejętnościom – nawet jeśli tylko na chwilę.

Tej nocy, zakrwawiony i wyczerpany, Wepner wraca do swojego pokoju hotelowego.
Na łóżku siedzi Phyllis w niebieskim, koronkowym negliżu. Patrzy na swojego pobitego męża i mówiąc bez wyrazu:

"Idę do pokoju Alego, czy on przychodzi do mojego?"

Wepner musi się zaśmiać. Nawet pobity do granic możliwości, nawet po przegranej – żart jest idealny.
Ale historia na tym się nie kończy.

Na widowni tej nocy jest początkujący aktor i scenarzysta Sylvester Stallone. Jest nikim – spłukanym, zdesperowanym, biorącym każdą rolę, jaką może dostać.
Obserwując, jak Wepner staje naprzeciw Alego przez piętnaście rund, jak ten przeciętny pięściarz nie poddaje się w obliczu niemożliwych szans, Stallone dostrzega coś.
Trzy dni później zaczyna pisać scenariusz o przeciętnym bokserze, który dostaje szansę walki z mistrzem świata wagi ciężkiej.

Nazywa to Rocky.

Film został zrobiony za 1 milion dolarów. Zarobił 225 milionów dolarów w kasie i zdobył Oscara dla najlepszego filmu. Wystrzelił karierę Stallone'a i stał się jednym z najbardziej kultowych filmów sportowych w historii.
Wszystko przez to, że Chuck Wepner miał serce.

Lata później, gdy ludzie pytali Wepnera o przegraną z Alim, opowiadał historię o niebieskim negliżu i śmiał się.

Bo Chuck Wepner rozumiał coś ważnego: czasem prawdziwe zwycięstwo nie polega na wygraniu walki. Polega na odwadze, by wejść na ring, gdy wszyscy mówią, że nie możesz. Na odmowie poddania się, gdy poddanie byłoby łatwiejsze. Na przejściu piętnastu rund z wielkością i wciąż umiejętności śmiania się z siebie później.

Wepner przegrał walkę.

Ale zainspirował Rocky'ego Balboę.
A potem - gdy już Hollywood opowiedziało jego historię (trochę inaczej niż było), Chuck zrobił coś, czego nikt się nie spodziewał. Pozwał Stallone'a. I wygrał. I wtedy wydarzyła się rzecz, która udowodniła, że nawet po latach można wrócić na ring:...



Rzut mego Kacperka w ostatniej sekundzie jest wart każdej sekundy tej opowieści.

Może mój Kacper przegrać wiele walk ale zawsze mu przypomnę, tę jedną, kiedy będzie mu ciężko.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 19:11.

Powered by vBulletin® Version 3.8.4
Copyright ©2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.