![]() |
10 Załącznik(ów)
Wstajemy rano, jemy i pakujemy się szybko. Mamy dzić ambitny plan. Chcemy pojechać do Shyok Valley dokąd się da, a potem pokonać przełęcz Wari La, a to bardzo duzo jak na jeden dzień.
Jedziemy więc spowrotem z Panamik do skrzyzowania za mostem. Dolina Nubra wygląda o poranku inaczej niz wczoraj, dużo piękniejsza kolorystyka, światło inaczej pada na góry. Robimy fotki. Mijamy busa lekko przeładowanego, jest to norma. Ciekawe co by powiedzieli nasi Policjanci. Załącznik 17143 Załącznik 17144 Załącznik 17145 Załącznik 17146 Załącznik 17147 Przejeżdżamy przez most z posterunkiem wojskowym i skręcamy w prawo do Doliny Shyok. Jedziemy przez chwilę po szerokiej piaszczysto-żwirowej równinie. Załącznik 17149 Wyjeżdżamy serpentynami na półkę skalną i jedziemy nią prawie do Diskit. Załącznik 17148 Jest tam bardzo wąsko, za jednym z zakrętów spotykam Tate widmo, ścinam ostro w lewo i wchodzę miedzy skały, a ciężarówke. Zawadzam sakwami z obu stron, ledwo wychodzę z tego, za bardzo się bujnąłem. Dojeżdżamy do Diskit, szukamy jakiegoś żarcia, jest kiepsko, wąski idzie na neta. Chcemy pojechać jak najdalej, choć wg przewodnika można dojechać do wioski Hunder i tyle. My oczywiście jedziemy kilkanascie kilometrów dalej, mijamy dość dużą bazę wojskową z lotniskiem. W końcu sami zawracamy bo kiepsko z czasem, ale widok mamy przedni. Załącznik 17150 Załącznik 17151 Załącznik 17152 Wracamy więc do Diskit, aby zatankować, kupujemy jeszcze dżem i bułki. CDN |
10 Załącznik(ów)
CD
Po drodze mijamy Gompe. Załącznik 17153 W Diskit Talax z Wąskim idą jeszcze oglądnąć statue Buddy (fotka była wcześniej) i robią też zdjęcie z tarasu na dolinę, pieknie. Załącznik 17154 Wracamy do Khalsar i skręcamy w lewo w kierunku Agham. Jest to droga bardzo mało uczęszczana. Miejscowi mówia nam, że kilka km od skretu jest strumień jak go pokonamy to dalej juz przejedziemy. Faktycznie okazuje się, że okolice strumienia spustoszone przez powódź. Droga bardzo ciężka, ale jakoś przejeżdżamy. Jedziemy półką skalną po prawej strony doliny, po lewej zielone wysepki, to małe wioski. Załącznik 17155 Załącznik 17156 Dalej dolina jest szeroka, a my jedziemy środkiem, cudowne widoki, szkoda słów. Załącznik 17157 Załącznik 17158 W okolicy Agham droga znów robi się trudna, osuwiska, piach, żwir, strumienie, potem droga zaczyna się ostro wznosić, motory się grzeją, przestają jechać. Tym razem największy problem ma Talax. Załącznik 17159 Wtaczamy sie powoli na przełęcz Wari La, to już siódma na naszej drodze. Nie pamiętam jaką miała wysokość, ale chyba ponad 5100 m. Jest już szarówka, a my musimy jeszcze zjechać w dół. Robimy fotkę na panoramę oraz na serpentyny w dół. Załącznik 17160 Załącznik 17161 Puściliśmy się więc w dół jak wariaci, aby zjechać jak najniżej póki było coś widać, bo w motkach świateł jak na lekarstwo. U Waskiego pamietam to tylko jeden migacz przedni działał. Ja po dwóch winklach walnąłem dźwignią hamulca w kamol i zrobiła się jak lewarek zmiany biegów przy samochodzie. Musiałem się zatrzymać, na prostowanie trochę mi zeszło, dobrze, że się nie urwała. Ruszyłem w pogoń, gdzieś w dole widziałem jedno tylne światełko, wszedzie było czuc palone hamulce. Zjazd to było ok 50 km, na oponach zniknął bieznik, dwa razy się juz z buta odbijałem, aby nie wypaść z drogi, bo na winklach był gdzieniegdzie piasek. Jak potem analizowałem sytuacje na spokojnie to stwierdziłem, że mieliśmy dużo farta, że nikt się na tym zjeździe nie rozwalił. Gdy zjechaliśmy na dół zeszło nam ok pół godziny zanim znaleźliśmy jakąś kwaterę. Trafiliśmy bardzo dobrze bo do rodziny truckera, miał dwie swoje Taty i dwie corki. Dostaliśmy dwa pokoje, full wypas, potem byliśmy zaproszeni na kolację do kuchni, gdzie znajdowały się różne chińskie przedmioty i zastawy, było klimatycznie i oczywiście po turecku. W pokoju mieliśmy materac na podłodze i swoje śpiwory. Gdy weszliśmy po kolacji na podłodze było multum robactwa, prusaki, karaluchy itd. Walczylismy z tym z Krzyśkiem chyba z godzinę. Co wybiliśmy je, zgasiłem latarkę, to zaraz coś nowego chrobotało, więc znow zapalaliśmy i praliśmy je, aż w końcu zsnęliśmy ze zmęczenia. Rano okazało się, że nas nie zeżarły. Załącznik 17162 Ehh. Co to był za dzień. Piękne widoki, piękna trasa na motor, piekna pogoda, ciepło, długo zostanie w mojej pamięci. Fotek tyle, że nie wiedziałem jakie wybrać, a jakie filmy palce lizać. |
za tego Budde to Talax z Wąskim wpierdol...a tych robaków to Jaro sie bał ;)
|
witaj K... za co wpierdol ? przyznaję wykorzystałem młodego do osiągnięcia własnych korzyści (najlepsza fotka wyprawy "ZŁOTY BUDDA" ) ale wiesz jak było szutry czy asfalt dzida na maksa Jaro (service menager) na przedzie a ja na końcu, ale zrekompensuję to tobie na następnym wyjeździe,
a tak przy okazji jedziemy na zlot podróżników w MAROKU !? |
10 Załącznik(ów)
Zastanawiam się co mam napisać o następnym dniu skoro juz poprzedni był niezapomniany. mam tez problem w doborze fotek bo jest ichtyle, że ledwo do 30 zszedłem po piątym odsiewie. Bedzie więc bardziej fotkowo niz opisowo.
Zaczęło się jak zwykle, śniadanko, pakowanko, usciski z rodzina u której mieszkaliśmy, pamiątkowa fotka i w drogę. Dziś kierunek to ósma na naszej drodze przełęcz Chang La 5360 m ora dojazd do Pangong Tso. Wjazd na przełęcz pszedł gładko choć droga była w kiepskim stanie i w remoncie. Widoki z przełęczy bardzo ładne, w tle widoczna ściana lodu. Załącznik 17168 Załącznik 17169 Załącznik 17170 Zjazd z przełęczy łagodny, dobry asfalt, wiec mozna naginać. Co jakiś czas przystanek na fotke i tak do Tangtse. Załącznik 17171 Załącznik 17172 Załącznik 17173 Tam zaczyna się rozległa dolina. Jest tam też baza wojskowa i posterunek kontrolny. Załącznik 17174 Dalej robi się bardziej zielono, jedziemy wzdłuż strumyka w górę, który wije się wśród łąk. Jest dużo pasących się koni, jaków i osiołków. Spotykamy tez stado świstaków z którymi dzielimy się ciasteczkami. Jedzą z ręki. Załącznik 17175 Załącznik 17176 Załącznik 17177 CDN |
więcej świstaków dla tych co je lubią
http://lh3.ggpht.com/_d7eJcApmn1U/TI...0/DSC_0653.JPG http://lh4.ggpht.com/_d7eJcApmn1U/TI...0/DSC_0652.JPG http://lh3.ggpht.com/_d7eJcApmn1U/TI...0/DSC_0655.JPG http://lh3.ggpht.com/_d7eJcApmn1U/TI...0/DSC_0657.JPG http://lh6.ggpht.com/_d7eJcApmn1U/TI...0/DSC_0649.JPG za to zdjęcie dostane w r... ale co mi tam <img src="http://lh3.ggpht.com/_d7eJcApmn1U/TIjp_Q-xEPI/AAAAAAAAC2Y/ZUTrGGBCy8Q/s720/DSC_0666.jpg" alt="Obrazek"/> byliśmy twardzi 3800m |
10 Załącznik(ów)
CD
Jedziemy dalej. Teraz dolina zmenia swój charakter. Zieleń znika, pojawia się duzo strumieni, ktore musimy pokonać, dookola piekne kolory gór az nieprawdopodobne, jest też duzo małych jeziorek. Załącznik 17178 Załącznik 17179 Załącznik 17180 Załącznik 17181 Chłopaki ulegają tym pieknym widokom i robia sobie sesje lekko rozbierane. W końcu to już drugi tydzień bez lasek. Jest z tego przynajmniej jedna korzyść, Talax wreszcie ściąga swoją koszulkę South Africa pierwszy raz od dwoch tygodni :D. Twardy zawodnik. Co zakręt wypatrujemy jeziora Pangong, a tu ciągle nic. W końcu jewyłania się zza gór pierwszy widok na jezioro. Załącznik 17182 A za nami taki widok. Załącznik 17183 Dojeżdżamy do jeziora. Woda czysciusieńka i nawet ciepła w porównaniu do innych jezior i rzek. Robimy pierwsze fotki. Załącznik 17184 Załącznik 17185 Ruszamy do spangamik, gdzie bedziemy szukać noclegu. Wybieramy drogę po plaży wzdłuz jeziora, wydawało się że będzie łatwo, ale nie było. Pełno głębokich przejazdów przez dopływy, duże kamienie, luźny zwir. Royale mają wbrew pozorom dość dużą masę więc się chętnie zakopują w luźnym, a silnik się dusi bo nie ma koników. Dopiero jak się nabierze prędkości to ida nieźle tyle, że znów zawieszenie niewydala i wiecej się leci niż jedzie. Załącznik 17186 Załącznik 17187 CDN. |
10 Załącznik(ów)
CD
Dojeżdżamy do Spangamik. Jest klimatycznie. Na wjeździe do wioski wpadam w lekki poślizg na błotku, opanowuje sytuacje, ale zahaczam lewą sakwą o murek z kamieni. Sakwa się lekko rozdarła, ale wytrzymała, murek niestety nie, zwalił się za mną na pół drogi, droga zablokowana :p. Załącznik 17189 Załącznik 17190 Kwaterę znajdujemy szybko choć zdania są podzielone, ja wolałbym spedzić noc nad jeziorem i popatrzyć na gwiazdy, były by piękne nocne foty, ale zostałem przegłosowany. Chłopaki zaczynali odczuwac trudy wyjazdu, bo był to raczej rajd po Himalajach niz wyjazd turystyczny. Zrzuciliśmy wszystkie bety do chałupy i pojechaliśmy podzidować bo jeszcze ok 2 godziny do zachodu słońca. Pojechaliśmy wzdłuż jeziora w stronę granicy Chińskiej, ale po ok 5 km postanowilismy pokręcić się w miejscu i fotki porobić, tylko Wąski pogonił dalej. Załącznik 17191 Załącznik 17192 Załącznik 17193 Załącznik 17194 Załącznik 17195 Załącznik 17198 Zaczęło się robić późno, wracamy do kwatery. Następny wspaniały dzień dobiega końca. Motory dzielnie sobie radzą. Na kolację jesteśmy zaproszeni do rodziny miejscowej, jest fajnie choć jezyk praktycznie tylko migowy. Załącznik 17196 Załącznik 17197 |
10 Załącznik(ów)
Poranek na Pangong Tso, przepięknie!
Załącznik 17231 Załącznik 17232 Załącznik 17233 Niestety nie mamy zbyt wiele czasu na rozkoszowanie się widokami, bo dziś musimy wrócić do Leh, a to dość daleko. Mamy jeszcze plan, aby zboczyć z trasy i spróbować zaatakować przełęcz Marmisek La, która znajduje się na granicy z Chinami i byłaby najwyższą przełęczą jakby się udało. Jest jednak problem, bo nasze pozwolenia nie obejmują wjazdu na tą przełęcz, ale tak naprawdę nikt nie wie jak załatwic na nią pozwolenie. Jedni mówią, że w Delhi, inni, że w Leh, jeszcze inni, że w Lukung itd. Pakujemy się i jedziemy wzdłuż jeziora , gdzie znajduje się droga w prawo w strone przełęczy. Załącznik 17234 Załącznik 17235 Załącznik 17236 Początkowo wszystko idzie gładko, po kilku km dojeżdżamy do wioski, ale tam nie ma wojska, jedziemy dalej i dopiero po pokonaniu pagórka dojeżdżamy do posterunku. Widać stamtąd już drogę na przełęcz, jesteśmy tak blisko. Przychodzi strażnik jeden potem drugi i dziesiąty, wręczamy nasze pozwolenia i czekamy co się wydarzy. Główkują nad tym chyba z 15 minut. W końcu jakiś ważny mówi, że to pozwolenie nie obejmuje wjazdu tutaj i tłumaczy nam że źle pojechaliśmy itd. my teraz na głupa mówimy, że w Leh powiedzieli, że obejmuje. Znów 15 minut zastanawiania się i debaty zbiorowej. Znów przychodzi jeden i mówi, że nie da rady. No to my próbujemy na litość, że z drugiego końca świata przyjechaliśmy itd. Niby kiwają głowami ze zrozumieniem, ale nic to nie daje. No to ostatnia szansa - łapówa tez nie skutkuje. Pozostaje więc zawinąć się na pięcie i powrót. Mam jeszcze plan aby objechać ten posterunek jakoś za pagórkiem, ale chłopaki nie podchwytują pomysłu. Wracamy więc nad jezioro i skręcamy na drogę w kierunku przełęczy Chang La. Załącznik 17237 Załącznik 17238 Mijamy znów piekne widoki, karmimy znów świstaki itd. Przed samą przełęczą Chang La dopada mnie pech, pęka tłoczysko w tylnym amortyzatorze. Tył motoru od razu opada w dół i zaczyna się dobijanie na każdej najdrobniejszej nierówności, jazda staje się koszmarem, średnia leci w dół. Od tego momentu jestem zawalidrogą. Na asfalcie jest w miarę ok. Załącznik 17239 Gdy już zjeżdżaliśmy z przełęczy żebym nie miał za łatwo to urwała mi się linka sprzęgła. Naszczęście w Royalu skrzynia fajnie pracuje bez używania sprzęgła. Załącznik 17240 Niemniej jednak udaje się dojechać w tym dniu do Leh. Nocleg znów w tym samym miejscu co wcześniej. Wieczorem idziemy znów do knajpy na imprezkę i spotykamy tych samych Polaków. |
10 Załącznik(ów)
Tego dnia mamy wolne. Ze względu na stratę dwóch dni wcześniej, jednego z powodu objazdu przełęczy Tanglang La, a drugiego w wyniku awarii opony u Krzyśka rezygnujemy z wycieczki do Padum, bo na nią potrzeba 4 dni. Szkoda, ale siła wyższa.
Jedziemy więc do mechanika naprawić amortyzator tylny i linkę sprzęgła. Załącznik 17272 Zostawiamy mój motor i jedziemy na Main Bazaar połazić oraz kupić trochę prezentów. Zamawiamy między innymi haftowane T-shirty z wizerunkiem Royala i Ladakhu. Załącznik 17273 Potem jedziemy zwiedzić górującą nad miastem Shanti Stupę z której roztacza się piękny widok. Załącznik 17274 Załącznik 17275 Załącznik 17276 Nastepnie jedziemy po odbiór motoru. Mechanik wymontował amortyzator , przyspawał tłoczysko i założył. Wyglada ok. Postanawiam jeszcze wyprostować i zespawac uchwyty na karnistry z paliwem bo oba miałem urwane. Jeden dzięki Talaxowi, który zaparkował mi na tyle. Spotykamy ponownie Angola na Royalu pomarańczowym, który informuje nas, że drogę z Manali do Leh pokonuje juz po raz 18-y. Szacunek :bow: Załącznik 17277 Jedziemy jeszcze zwiedzić klasztor w dolnej części miasta przy lotnisku. Jest tam piekna panorama na dolinę Indusu. W czasie zwiedzania słuchamy cos na wzór hejnału mariackiego. Załącznik 17278 Załącznik 17279 Załącznik 17280 Załącznik 17281 Pokrążylismy jeszcze trochę po Leh i jedziemy odstawić motki na kwatere i idziemy imprezować. |
Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 01:57. |
Powered by vBulletin® Version 3.8.4
Copyright ©2000 - 2025, Jelsoft Enterprises Ltd.