Africa Twin Forum - POLAND

Africa Twin Forum - POLAND (https://africatwin.com.pl/index.php)
-   Trochę dalej (https://africatwin.com.pl/forumdisplay.php?f=76)
-   -   INDIE, HIMALAJE, Sierpień 2010 (https://africatwin.com.pl/showthread.php?t=6577)

Boski-Kolasek 20.11.2010 19:42

To co jutro bedzie wiecej? ZAje.... fotki i wyczyn!!!!!!

JaroGL 20.11.2010 21:50

10 Załącznik(ów)
Pozwolenia moglismy załatwiać dopiero od 10 rano, wiec mieliśmy troche czasu rano na połażenie po sklepach, przegląd motorów itd. Zameldowaliśmy się przed Urzędem nieco wcześniej, a tam już kolejka, Czesi na rowerach, Francuzi, Hiszpan i inne nacje, nie dobrze, stracimy czas. Idziemy więc do agencji turystycznej aby przyspieszyc, formalnosci w Indiach to koszmar, kursujemy między trzema budynkami, zbieramy podpisy, robią nam fotki kamerką internetową. W końcu dostajemy upragnione permity i bez zastanowienia wyjeżdżamy z miasta w górę. Niestety nie w tą stronę co trzeba bo pojechaliśmy w kierunku Kalpy, a to ślepa droga. Kapnęliśmy sie w miarę szybko, ale następna godzina poszła się rypać. Dobrze, że chodzież panorama była ładna.

Załącznik 16722

Wracamy więc do Recong Peo, zjeżdżamy w dół i odbijamy w lewo dalej wzdłuż rzeki Sutlej. Po chwili punkt kontrolny, załatwiamy temat sprawnie i jedziemy dalej. Wreszcie droga jest pusta, coraz mniej odcinków asfaltowych, mamy odczucie, że jesteśmy tu sami. Od czasu do czasu pojawia się Tata widmo, zawsze w ostatniej chwili na zakręcie i tak było do końca. Klimat coraz bardziej surowy, znika jakakolwiek roślinność, kanion robi sie coraz ciaśniejszy, rzeka huczy w dole, a u góry wiatr.

Załącznik 16723

Wodospady bocznych dopływów z hukiem spadają w dół do rzeki.

Załącznik 16724

Co chwile robimy foty.

Załącznik 16725

Załącznik 16726

Załącznik 16727

Widoki przednie, sceneria podobna, aż do miejsca gdzie rzeka Spiti wpada do Sutlej ok. 100 km od Recong Peo. Brązowa (błotnista) Sutlej łączy się z popielatą Spiti. Jest to brama do doliny Spiti czyli pierwszego naszego celu wyprawy.

Załącznik 16728

Tam zaczyna sie prawdziwa przygoda, droga biegnie przez most i wykutą półką pnie się do góry, miejscami jest tak wąsko, że kamienie spod koła lecą kilkadziesiąt metrow w dół przepaści. Potem droga wychodzi na strome zbocze i kilkoma serpentynami wznosi sie do góry na wysokość ok 3500 m.

Załącznik 16729

Załącznik 16730

Dalej znow jest odcinek wykuty w skale, ale widok na rzeke w dole jest fascynujący, już jej nie słychać, jawi sie nam jako wąska nitka. Jesteśmy w końcu ok 1 km wyżej. Wreszcie widać większą panoramę niż w ciasnym wąwozie.

Załącznik 16731

Stąd już niedaleko do Nako, gdzie trafiamy już przy szarówce. Szybko załatwiamy pokój, robimy zakupy, jedzenie, flaszka i do spania. Ten dzień zrobił na nas duże wrażenie, a raczej trasa i wielkość gór, przestrzeń dookoła.

JaroGL 21.11.2010 17:38

10 Załącznik(ów)
Powitał nas chłodny i wilgotny poranek. Nie mielismy więc zbyt wielkiej ochoty na szybkie pakowanie. Pojechalismy jeszcze nad jezioro Nako i potem na właściwą drogę w górę rzeki Spiti. Zaraz po starcie mielismy dwa strumienie do pokonania, było troche głęboko, ale Royale dzielnie pokonały przeszkodę.

Załącznik 16771

Potem droga biegnie dość wysoko co pozwala nacieszyć oko widokami.

Załącznik 16772

Załącznik 16773

Załącznik 16774

Następnie zjeżdżamy w dół niemal nad samą rzekę. Po chwili dojeżdżamy do Sumdo, gdzie mieści się punkt kontrolny. Kiedyś mozna się było stamtąd dostac do Chin, ale droga jest zniszczona. Jestesmy bardzo blisko granicy z Chinami, jak się to mówi o rzut beretem.
Ruszamy dalej w kierunku Tabo znów jedziemy ciasnymi wąwozami. Dookoła piekne formy skalne powstałe z erozji wiatrowej lub poprzez osuwiska.

Załącznik 16775

Załącznik 16776

Załącznik 16777

Załącznik 16778

Załącznik 16779

Załącznik 16780

Co chwile robimy fotki przez co kilometry ubywają powoli.
cdn

podos 21.11.2010 22:12

Fajnie poogladać znajome widoczki... Praktycznie mam te same zdjecia:)
Ten dzien z Satledź do Spiti też bardzo miło wspominam. bedę podglądał.

sambor1965 21.11.2010 22:20

Mnie to się nigdzie chyba aż tak bardzo nie podobało jak na początku tego Spiti. Dawaj Jaro dalej, bo masz chyba ze 3 miechy opoznienia :)
Obiecalem sobie tam wrocic, fajnie ze udalo Ci sie zrealizowac marzenie!

JaroGL 21.11.2010 23:00

10 Załącznik(ów)
Cd.
Jesteśmy coraz bliżej Kazy, ale zanim tam dojedziemy mamy po drodze fajny mostek i jeszcze troche ciekawych widokow którym nie możemy sie oprzeć.

Załącznik 16829

Załącznik 16830

Załącznik 16831

Kaza jest o tyle istotna, że jest to wieksza mieścina, gdzie musimy zatankować, zrobic zakupi i zjeść. Jedzenie nie jest takie proste bo warunki nie napawają optymistycznie, decydujemy sie chyba w 10 knajpie na zamówienie. Na bazarze jest dużo regionalnych pamiątek z Nepalu, ale nie decydujemy się jeszcze na zakupy.

Załącznik 16832

Załącznik 16833

Stacja benzynowa jest na wyjeździe z Kazy, mamy szczęście bo dopiero co dowieźli paliwo. Dystrybutor na korbe, niezły bajer.

Załącznik 16834

Za Kazą dolina się rozszerza, jest duża przestrzeń, rzeka Spiti płynie wieloma małymi korytami. Widoki coraz ładniejsze, przejeżdżamy obok Key Gompy i zaczynamy rozglądać się za noclegiem.

Załącznik 16835

Załącznik 16836

Załącznik 16837

W pewnym momencie zaczynamy nieco odbijać na prawo od doliny, po paru kilometrach zaczynają się serpentyny w górę. Jest ich conajmniej kilkanascie. Dojeżdżamy do wioski, pytamy się o nazwę, okazuje się, że jesteśmy w Kibber czyli jest coś nie tak, bo ta wioska nie leży na szlaku. Podobno 10 lub 15 km wcześniej był jakiś mostek przez który powinniśmy przejechać, ale nic nie było oznakowane. Robi się ciemnawo, dziś już nie będziemy wracać, bierzemy pokój w guest haus'ie, zamawiamy jedzenie, pijemy Danska Vodke i po chwili znika prąd więc mozemy iść spać.

Załącznik 16838

JaroGL 21.11.2010 23:09

2 Załącznik(ów)
A byłbym zapomniał. W Kibber Talax zrobil jeszcze nocną sesję zdjęciową, bo nocleg był na 4200 m i go łepetyna bolała i nie mógł zasnąć. Wyszło całkiem fajnie.

Załącznik 16854

Załącznik 16855


P.S.
Sambor faktycznie mam opóźnienie, dużo pracy było w jesieni, ale z drugiej strony na tym wyjeździe nie byłem sam, było nas czterech. Od co poniektórych nadal nie dostałem fotek.

JaroGL 22.11.2010 17:20

10 Załącznik(ów)
Następny dzień.
Wstajemy nieco nie wyspani, prawdopodobnie ze względu na fakt, że był to jak dotąd najwyższy nocleg. Zamawiamy Spring Role na śniadanie i idziemy sie pakować.
Znów słyszymy, że droga do Leh nieprzejezdna. Narazie nie mamy zamiaru zmieniac planów.
Najpierw musimy wrócić do miejsca gdzie pomylilismy drogę, więc najpierw mamy ostry zjazd serpentynami. Okazuje się, że w Royalu tylny hamulec jest bardziej dla zasady niż po to aby wyhamować moto. Hamujemy więc przodem co skutkuje ciągłym uślizgiem na sypkiej nawierzchni. Udaje się nam jednak nie zaliczyć dzwona, tylko klocki z przodu nieco sie uwędziły i ilość bieżnika się zmniejszyła.
Dojechalismy do mostu, który przegapiliśmy dzień wczesniej, nie jest wogóle oznakowany, więc się wcale nie dziwie. Droga też wydaje sie jakby miała mniejsze znaczenie niz ta która my wybraliśmy. Robumy fotki na jedna i drugą stronę doliny i ruszamy dalej.

Załącznik 16898

Załącznik 16899

Dolina jest tu bardzo szeroka o małym nachyleniu, tylko w jednym miejscu jest dość duży lewy dopływ gdzie jest ciasny wąwóz i most.

Załącznik 16900

Potem mijamy parę wiosek, robimy fotki. Pogoda dziś wymarzona na motor podobnie jak i trasa.

Załącznik 16901

Załącznik 16902

Dojeżdżamy do jak dobrze pamietam Losar, gdzie znów jest punkt kontralny ostatni w dolinie Spiti. Policjant zaspany spisuje nas do dziennika i możemy jechać. Jedziemy jeszcze chwilę wzdluż rzeki, robimy ostatnie fotki widokowe na doline,a potem odbijamy w lewo wzdłuz bocznego dopływu, w kierunku przełęczy. Droga powoli zaczyna się wznosić. Widać w oddali lodowce.

Załącznik 16906

Załącznik 16907

Załącznik 16903

Załącznik 16904

Załącznik 16905

Zaczynamy wspinaczkę na przełęcz.
CDN

JaroGL 22.11.2010 18:22

10 Załącznik(ów)
Cd.
Wypatrujemy z niecierpliwością przełęczy, a tu cały czas w górę i w górę.

Załącznik 16908

Motory ledwo jadą, brakuje mocy, nam tez się ciężko oddycha. W końcu zdobywamy naszą pierwszą przełęcz Kunzum La 4551 m. Sama przełęcz w kształcie siodła dosyć przestronna, są oczywiście flagi modlitewne i kible jak to na przełęczy ;). Temperatura przyjemna tylko silny wiatr daje się we znaki. Piękny widok na szczyty o wysokości 6600 m i lodowce z nich spływające, widać też część naszej przejechanej trasy. Robimy pamiątkowe fotki.

Załącznik 16909

Załącznik 16910

Załącznik 16911

I dajemy w dół. Na zjeździe droga jest mocno zniszczona, pojawiają się duże kamienie. Widać, że obok robia nowa drogę. Hamulce znów maja przerąbane, a my mamy stresa, że zaraz pojedziemy skrótem przez serpentyny, których jest co najmniej kilka. Dojeżdżamy do rzeki Chandra wzdłuz której będziemy kontynuować naszą wycieczkę. Ta dolina jest całkiem inna niz w Spiti, jest więcej zieleni, pojawiają się nawet kwiatki co skwapliwie zarejestrowaliśmy na fotkach.

Załącznik 16912

Załącznik 16913

Załącznik 16914

Mijamy miejsce, gdzie jak dobrze pamiętam grupa Samborowa przenosiła motocykle ze wzgledu na osuwisko kamienii. Wiele sie tu nie zmieniło, ale drogę poprowadzili inaczej.
Gdy jesteśmy juz blisko skrzyżowania z drogą z Manalii, dolina ścieśnia się a droga wznosi się przez co widok robi się przepiękny. Na przeciwległym brzegu doliny widac piekne wodospady spadające trawersami. Po naszej stronie tez jest kilkanaście przejazdów przez strumienie. Do jednego takiego strumienia wjeżdża Talax z dźwignia hamulca a wyjeżdża bez. Jest nieźle. Zaczyna niestety odstawać i zostaje nieco z tyłu. Zatrzymujemy się więc za jedną z większych przepraw wodnych i czekamy na Talaxa, gdy go juz widzimy ten wycina efektownego orła i leży pod motorem. Po chwili wstaje, ale nie jedzie do nas, Krzychu postanawia pójść do niego z 500 m. na miejscu okazuje się, że ten sobie ciasteczka zajada ... W końcu dojeżdża do nas nieco zmęczony i kontynuujemy jazde.

Załącznik 16915

Załącznik 16916

Załącznik 16917

Od skrzyzowania z drogą z Manali pojawia sie asfalt, a droga staje sie szersza, można przyspieszyć, robi sie juz późno a naszym celem jest Keylong. Dojeżdżamy tam jest już prawie ciemno, znajdujemy szybko nocleg z garażem w całkiem niezłych warunkach i szukamy coś do jedzenia. Okazuje się, że w jednej knajpie mogą nam przyżądzić kurczaka, decydujemy sie mimo sporej kwoty. Bierzemy dwa całe kurczaki, czekamy chyba z godzinę, z kuchni dobiegają dziwne dźwieki. W końcu przynosza nam kurczaka porąbanego młotkiem na miazge, udaje sie nam z tych wszystkich kawałków poskładać może jednego kurczaka wiec wywiązuje sie lekka sprzeczka. Facet dostaje pare bluzgów :mad:, ale mimo to zjadamy, bo co mamy zrobić :mur:.

PARYS 22.11.2010 19:33

Aaaale łaaadnie

Też tam kiedyś pojadę


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 02:05.

Powered by vBulletin® Version 3.8.4
Copyright ©2000 - 2025, Jelsoft Enterprises Ltd.