Africa Twin Forum - POLAND

Africa Twin Forum - POLAND (https://africatwin.com.pl/index.php)
-   Kwestie różne, ale podróżne. (https://africatwin.com.pl/forumdisplay.php?f=80)
-   -   Kresy -skąd się wzięli Sami Swoi (https://africatwin.com.pl/showthread.php?t=16081)

ATomek 20.09.2024 01:03

2 Załącznik(ów)
Załącznik 137639

To zdjęcie tytułuję „Żal za utraconym” data 17 września 1939


Może i szczęśliwi Ci, którym udało się wyjechać z POLSKI do POLSKI.
Ich losy tułacze są szare i smutne, ale też nieoceniony ich wkład w poziom kultury.
Zabużoki, Zaniemoki to esencja tradycji polskości.
Niedawno zmarł ten, co stworzył scenariusz do naszego wyobrażenia - kim, skąd i jacy byli „Sami Swoi”- Andrzej Mularczyk. W latach 30, wakacje spędzał w Garwolinie u swojego ojca, który przez kilkanaście lat pracował w 1 Pułku Strzelców Konnych razem z moim Dziadkiem.

A te kilkanaście milionów tam pozostałych?
Polaków stamtąd tak w 1918, jak w 1939 mordowali Rosjanie, Litwini, Ukraińcy, Żydzi, wszyscy witający w ukwieconych bramach swoich wyzwolicieli Rosjan-sowietów.
Łatwy łup napływających ze wschodu struktur gardzących postępem, historią, literaturą, zostawiających za sobą stosy palonych książęk, wdzierających się z kulturą kołchozową, z plugawym językiem, w obyczajach z zatraconą tożsamością. Przez kolejne 50 lat wciąż walczącą z trupem Polski, który choć wciąż zasypywany, wystaje z grobu. Spopielony wymieszał się z każdą cząstką tamtej ziemi na zawsze.

Żal po utraconym trwa nadal w pogardliwym rozcieńczeniu polskości w Polakach.
Tych z rozdwojoną jaźnią, stojących w rozkroku pomiędzy dziedzictwem własnego narodu a interesami swoich obcojęzycznych żon i mężów, obcym obywatelstwem swoich dzieci, wyznawców nowej „kultury europejskiej” wolnych „kolorową wolnością”, obcych kulturowo, ale dziś polskojęzycznych przybyszy z alergią na polski etos.

Zagrabiona, ograbiona, obdarta z godności i „Zakopana Polska za Bugiem” (Krzysztof Kołtun)
Żal, smutek i nędza w relacjach pozostałych tam Polaków.
Żebrzące polskie radio Lwów w kontraście programów w językach ukraińskim i białoruskim w polskich mediach, brak Domu Polskiego we Lwowie w kontraście Domu Ukraińskiego w Przemyślu (historia każdego z nich to haniebny przykład wzajemnych relacji), brak symetrii funduszy na szkolnictwo w języku narodowym na Litwie, Białorusi i Ukrainie, wszelkie świadczenia, darowizny i choćby zapowiedź finansowania odbudowy lwowskich kamienic w zestawieniu z zapowiedzią „niskoprocentowego kredytu” dla dzisiejszych powodzian…

To ostatnie w kontraście do dzisiejszego wyglądu Lwowa umęczonego wojną:
zburzonego, zaciemnionego, rozdartego przeraźliwym wyciem syren


Załącznik 137640
aktualne zdjęcie z internetu, może pojutrze zamienię na własne

Boldun 20.09.2024 10:56

Można zobaczyć ten "zmęczony wojną" i potrzebujący odbudowy Lwów

Cz1
https://www.youtube.com/watch?v=25WgO1a4p4c
Cz2
https://www.youtube.com/watch?v=KX82pEKsZdw
Cz3
https://www.youtube.com/watch?v=l2tGICe4cuA

chomik 20.09.2024 13:47

Czy ja mam schizę, ale czy Wy dwaj staracie się podważyć to, że w Ukrainie jest wojna i giną ludzie??????

Boldun 20.09.2024 14:05

Nic takiego nie padło z ust moich.
Przypominać jeno należy że działania wojenne obejmują niecałe 20% terytoruim UA. O tym co otrzymują obywatele UA w naszym kraju nie będę się rozpisywał, bo polityka to bagno.
Na zachodzie toczy się w miarę normalne życie. Baa nawet w Odessie która to leży około 100km od linni frontu.
W przytoczonej części drugiej około 2 min widać jakie żniwo wojna zbiera...

Ronin78 20.09.2024 14:14

Ja bym zasugerował, że należy bezwzględnie przekierować w 100% benefity (z naszych podatków) dla naszych powodzian. Też pewnie mam schizę.

ATomek 09.12.2024 16:34

12 Załącznik(ów)
Załącznik 139726

Bug widziany ze wzgórza zamkowego w Drohiczynie zawszze rozbudza moją wyobraźnię o czasach, kiedy był rzeką graniczną

No to „Skąd się wzięli Sami Swoi”?

Włączamy tak od 15 min (choć całość też ciekawa) i czytamy dalej





Do tej opowieści skłoniło mnie kilka myśli. Trudno powiedzieć, gdzie jest jej początek, to raczej wianuszek połączonych ze sobą zdarzeń. Cały wic w tym, że uczestnicząc w każdym z osobna, nie mogłem przypuszczać dalszego ciągu i finału. To chyba nazywa się PRZYGODA.

Jestem wyczulony na historię Kresów, które poznaję z kanapy Afryki. W wątku, w którym wciąż jadę na IIIzlot w Hucie Pieniackiej dominuje żałoba. Ten wątek chciałem zostawić na radosne ich oblicze, chociaż i tego za Wilią i Niemnem nie brakowało, ale to bardziej nostalgia.

Drohiczyn, dla mnie już za Bugiem, ma w sobie kresową magię z racji historii miasta i ludzi.
Tegoroczny przeddzień Święta Niepodległości spędziłem właśnie tam, ciekaw – co na pograniczu?
Były wieńce w miejscach pamięci, koncerty a przede wszystkim Duch Kresów.

Załącznik 139727

Załącznik 139728

Załącznik 139729

W klimatycznej wystawie w piwnicach katedry odnajduję to, co mnie doprowadziło do Wilna. Pamięć. Pieta Ponarska w sąsiedztwie Wołyńskiej i Katyńskiej najlepiej obrazuje moje emocje

Załącznik 139730

Załącznik 139731

Załącznik 139732

W Drohiczynie jest muzeum motocykli a w nim stały kąt wspomnienie Wiktora Węgrzyna

Załącznik 139735

Załącznik 139734

Załącznik 139733


Wiktor Dulko. Koncert tego wileńskiego barda był najlepszym elementem wspólnoty ponad dzisiejszymi podziałami. Wspominam jego występy w Wileńskich szkołach i na podwileńskich ogniskach. Płynnie porusza się w dawnej poezji polskiej i rosyjskiej rozumiejąc jej sens i miejsce w kulturze. Wzrusza mnie ten śpiewny język i twarde stąpanie po ziemi, która choć inna z nazwy, nadal jest JEGO RODZINNĄ, POLSKĄ ZIEMIĄ.

Pięknym akcentem była recytacja wierszy i pieśni patriotycznych Bożenki, którą przedstawiono jako Polkę pochodzącą z Lidy na dzisiejszej Białorusi.
Wrażenie było tym większe, że Bożenka jest piękną dziewczyną, laureatką konkursu MIS POLONIA 2024.

https://glosznadniemna.pl/64271/boze...tna-naturalna/

„Polskie Kwiaty” wybrzmiały w jej ustach prawdziwie nostalgicznie!

Kiedy w międzyczasie wspomniała o swoim dziadku, który chodził do jednej klasy z Cześkiem Niemenem, zacząłem łączyć poznane wcześniej historie i po koncercie nieśmiało zapytałem o jej matkę, którą poznałem będąc w okolicach Lidy dwa lata temu, co zresztą opisałem na poprzedniej stronie tego wątku, przy okazji poszukiwania śladów po Witoldzie Pileckim w Krupie.
Mina Bożenki była bezcenna.
Stało się dla mnie jasne, skąd takie przygotowanie do życia i patriotyzm. Jej matka Swietłana to uznana propagatorka polskiej kultury, działaczka, nauczycielka, dyplomowany organista…
Ojciec – Wiktor nauczyciel języka polskiego…

Załącznik 139736

Piszę o tej przygodzie, bo troszkę odsłania tajemnicę „Skąd się wzięli Sami Swoi” i ich dzisiejszych losach. Bożenka ukończyła kilka uczelni i dyplomów, które pozwalają jej na godną pracę w Polsce. Talent wykorzystuje w różnorakich konkursach poetyckich i piosenkarskich. A udział w Miss Polonia potraktowała jako wyzwanie dla całokształtu jej pracy nad sobą.
Tak z nią, jak i ze wspomnianym wyżej bardem Wiktorem, który prywatnie jest przedsiębiorcą, pada stwierdzenie „My nie potrzebujemy jałmużny. My sobie poradzimy, prosimy jedynie o zlikwidowanie barier np. wyjazdowych i tego typu ograniczeń stawiających ich w innej kategorii Polaków”


Kolejną przygodą w Drohiczynie było spotkanie z weteranem Rajdów Podlaskich i zwycięzcą afrykańskich konkursów w stylu „co można na łysych Anakach”- Tośkiem! :D


Załącznik 139737

siwy 10.12.2024 09:59

O, miło Tośka zobaczyć, dawno nie widziałem.

p.s.
czyta się

Gończy 10.12.2024 11:02

Dzięki Tomek. Pisz.

ATomek 11.12.2024 18:46

1 Załącznik(ów)
No to napiszę. Sięgnę troszku głębiej, do zasobów z żelazem okutej dębowej skrzyni Gończego. Opis częściowo zatarty



Załącznik 139803

Dorohičyn Anno Domini1180
Góra Grodzisko.
Małoletni książę Lestek Biały Mazowiecki wraz z ojcem Bolesławem Kędzierzawym.
W tle obozowisko wyprawy przeciw Jaćwingom

ATomek 23.03.2025 22:55

9 Załącznik(ów)
Gusła jak co rok! Zgodnie ze słowiańską tradycją utopiliśmy Marzannę, choć trochę jej było szkoda...była wyborna, czy też wyborowa! miała piękne słowiańskie niebieskie oczy i była pełna żaru! :D

Załącznik 141708

Załącznik 141700

Załącznik 141702

Załącznik 141701

Załącznik 141703 Załącznik 141704

Załącznik 141705

Załącznik 141707

Załącznik 141706

Boldun 24.03.2025 09:56

1 Załącznik(ów)
Ale że tak widłami bod boczek?... ;)
A i ja się pochwalę, z młodzieżą także utopilim. Bez ognia, za to kolorowo :)

ATomek 25.09.2025 11:18

Ten post to przykład na przenikanie się dwóch moich wątków.

Rzecz się dzieje w Kanadzie, gdzie odsłonięto pierwszą tablicę pamięci o Wołyńskim Ludobójstwie. Ciekawy reportaż ze względu na tamtejszą aktywność Polonii i diaspory ukraińskiej. Wspomina między innymi Wołynianka, Żona Wiktora Poliszczuka, którego często cytuję.

Ale wstawiam to w tym Kresowym wątku ze względu na piękne wystąpienie 106 letniej Polki, działaczki AK recytującej wiersz o Tadeuszu Kościuszce. Myślę, że warto posłuchać i zrozumieć, czym jest stary dobry patriotyzm.
STĄD się wzięli SAMI SWOI:

Pani Stanisława od 37min25s i koniecznie do końca, do 42min 20s


ATomek 26.12.2025 20:54

Święta Bożego Narodzenia, czy Wielkanocne?
Sztuczny podział od lat wprowadzany przez środowiska wrogie polskiej tradycji chrześcijańskiej jako podstawowego elementu integracji narodowej i myśli polskiej. Obie rzekomo zawłaszczone przez Kościół są spłycane jego błędami, zapominając o będących ponad nimi uniwersalnych przesłaniach i wartościach.

Dzisiaj, w drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia, myśląc o polskiej tradycji ograbionej z jej zabytków natrafiłem na informację o odnalezieniu i odszyfrowaniu pochodzenia najstarszej polskiej kolędy z XVw, będącej obecnie w zbiorach Jagiellońskich w Krakowie, co było dla mnie miłą, Świąteczną niespodzianką, choć to wszystko działo się w 2016r.
Z obietnicą spełnienia świątecznych życzeń
"ZADMIJMY W TRĄBĘ W TYM DNIU".
Na uwagę zasługuje solista, z jakże wdzięcznym dla nas nazwiskiem Mateusz DZIDA!




artykuł:
https://kresy.pl/kresopedia/zadmijmy...-koledy-wideo/

ATomek 28.01.2026 02:45

4 Załącznik(ów)
W ramach wciąż aktualnego pytania o pochodzenie „Samych Swoich” ostatni styczniowy łykend w trzech odsłonach:


1. MIKOŁAJ REJ z Nagłowic i język giętki

Załącznik 148330

Urodził się 4 lutego 1505 roku w Żurawnie pod Haliczem w średniozamożnej, niepiśmiennej rodzinie szlacheckiej herbu Oksza. Żył w okresie panowania ostatnich Jagiellonów, kiedy Polska osiągnęła polityczną i gospodarczą potęgę.
Jako aktywny włościanin założył dwa miasteczka – Rejowiec i Okszę, siedemnaście wsi, dwanaście folwarków, dzierżawił kamienice w Krakowie, Lublinie, pobierał część z myta Chełma, aktywnie rozwijał browarnictwo, gospodarkę rybną, hodowlę, spławiał drzewo, a przede wszystkim pisał.
Ówczesna Polska młodzież coraz częściej była wysyłana na najlepsze uniwersytety do humanistycznych studiów nad antyczną poezją i prozą spisaną po łacinie.
To wtedy, w tzw „złotym wieku”, jak zwykło się mówić, pojawiły się przekłady Biblii i pierwsza drukowana książka polska. To wtedy rozpoczął się proces usamodzielniania języka polskiego, który na równi z łaciną stawał się językiem wypowiedzi artystycznej, umożliwiając tworzenie się literatury narodowej.

Zbiór satyrycznych epigramatów Zwierzyniec (1562):
„A niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają.

Ówcześni chętnie czytali Reja, bo znajdowali w jego utworach wiele aluzji do ówczesnych spraw społecznych, obyczajowych czy politycznych, przedstawianych w nowatorski sposób mową potoczną, łącznie z wulgaryzmami. Wszystko w celu popularyzacji literatury jako narzędzia wychowawczego.

Leci pies przez owies, ogonem wywija,
Pewnie nieżonaty, szczęśliwa bestyja!


Rej to jeden z obywateli Rzeczypospolitej Babińskiej, w której gromadzili się ludzie
lubiący wesołe towarzystwo, dobre wino i przedni żart. Było wielu takich w ówczesnej
Polsce...
„Babińczyk to człowiek łatwy i lekki w obejściu, gawędziarz niestrudzony i pełen humoru
Oględny w mowie a cięty w języku, lubi mistyfikować i brać ludzi na kawał;
wobec łatwowiernych jest po trosze filutem i bawi się doskonale wmawiając w ludzi swoje
niestworzone przejścia i banialuki.”
Jam nie Babinicz?

(„Krótka rozprawa między trzema osobami: Panem, Wójtem a Plebanem”)

Rej jako „okrutny Luter” trafił do pierwszego polskiego Indeksu Ksiąg Zakazanych. Był aktywnym zwolennikiem reformacji i wojującym protestantem. Profanował kościoły, wypędzał księży katolickich, prześladował zakonników... W jego włościach nie ostał się ani jeden budynek czy przedmiot kultu jakkolwiek związany z katolicyzmem.
Z drugiej strony Pismo Św. - przez Reja było traktowane jako największy autorytet i fundament nauk moralnych.

O Mikołaju Reju z Nagłowic przypomnieli sobie też współcześni Ukraińcy, gdyż miejsce urodzenia Reja leży w granicach dzisiejszej UA. O „Mikołaju Reju z Żurawna” piszą przy okazji promocji miasta dla projektu "Żurawno – Miasto Dziedzictwa Kulturalnego Obojga Narodów" kłamliwie sugerującego, że historyczny zwrot dziedzictwa kulturowego „Obojga Narodów” dotyczy Polski i Ukrainy.

Rej umarł w1569 roku – to wówczas podpisano unię lubelską, na mocy której powstało państwo Rzeczpospolita Obojga Narodów złożone z Korony Królestwa Polskiego i Wielkiego Księstwa Litewskiego.


https://ciekawostkihistoryczne.pl/20...tan-rozwiazly/


Załącznik 148328

Rej nigdy nie odbył żadnej zagranicznej podróży, z czego był bardzo dumny i co często podkreślał, a co brzmi niezwykle dziwnie na tym forum obieżyświatów

Załącznik 148331

W Nagłowicach, jak na rezydencję „Ojca polskiej literatury” wszystko wygląda bardziej niż skromnie. Dworek z muzeum zamknięty na cztery spusty, wiekowy park zaniedbany.
Dawny majątek oszpecony zabudowaniami PGR sprzed lat, z których pozostały pracownicze mieszkania, ruiny wiat i garaży.
Przed dworkiem pomnik w formie kamiennego popiersia Reja „przyozdobione” ala Mikołajową czapką i czerwonym kubrakiem… MIKOŁAJ REJ z Nagłowic

Załącznik 148329

El Czariusz 31.01.2026 10:31

Autor wątku za rzadko tu zagląda.



Podbijam.

consigliero 31.01.2026 13:22

Cytat:

Napisał ATomek (Post 897331)
W ramach wciąż aktualnego pytania o pochodzenie „Samych Swoich” ostatni styczniowy łykend w trzech odsłonach:


1. MIKOŁAJ REJ z Nagłowic i język giętki

Załącznik 148330

Urodził się 4 lutego 1505 roku w Żurawnie pod Haliczem w średniozamożnej, niepiśmiennej rodzinie szlacheckiej herbu Oksza. Żył w okresie panowania ostatnich Jagiellonów, kiedy Polska osiągnęła polityczną i gospodarczą potęgę.
Jako aktywny włościanin założył dwa miasteczka – Rejowiec i Okszę, siedemnaście wsi, dwanaście folwarków, dzierżawił kamienice w Krakowie, Lublinie, pobierał część z myta Chełma, aktywnie rozwijał browarnictwo, gospodarkę rybną, hodowlę, spławiał drzewo, a przede wszystkim pisał.
Ówczesna Polska młodzież coraz częściej była wysyłana na najlepsze uniwersytety do humanistycznych studiów nad antyczną poezją i prozą spisaną po łacinie.
To wtedy, w tzw „złotym wieku”, jak zwykło się mówić, pojawiły się przekłady Biblii i pierwsza drukowana książka polska. To wtedy rozpoczął się proces usamodzielniania języka polskiego, który na równi z łaciną stawał się językiem wypowiedzi artystycznej, umożliwiając tworzenie się literatury narodowej.

Zbiór satyrycznych epigramatów Zwierzyniec (1562):
„A niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają.

Ówcześni chętnie czytali Reja, bo znajdowali w jego utworach wiele aluzji do ówczesnych spraw społecznych, obyczajowych czy politycznych, przedstawianych w nowatorski sposób mową potoczną, łącznie z wulgaryzmami. Wszystko w celu popularyzacji literatury jako narzędzia wychowawczego.

Leci pies przez owies, ogonem wywija,
Pewnie nieżonaty, szczęśliwa bestyja!


Rej to jeden z obywateli Rzeczypospolitej Babińskiej, w której gromadzili się ludzie
lubiący wesołe towarzystwo, dobre wino i przedni żart. Było wielu takich w ówczesnej
Polsce...
„Babińczyk to człowiek łatwy i lekki w obejściu, gawędziarz niestrudzony i pełen humoru
Oględny w mowie a cięty w języku, lubi mistyfikować i brać ludzi na kawał;
wobec łatwowiernych jest po trosze filutem i bawi się doskonale wmawiając w ludzi swoje
niestworzone przejścia i banialuki.”
Jam nie Babinicz?

(„Krótka rozprawa między trzema osobami: Panem, Wójtem a Plebanem”)

Rej jako „okrutny Luter” trafił do pierwszego polskiego Indeksu Ksiąg Zakazanych. Był aktywnym zwolennikiem reformacji i wojującym protestantem. Profanował kościoły, wypędzał księży katolickich, prześladował zakonników... W jego włościach nie ostał się ani jeden budynek czy przedmiot kultu jakkolwiek związany z katolicyzmem.
Z drugiej strony Pismo Św. - przez Reja było traktowane jako największy autorytet i fundament nauk moralnych.

O Mikołaju Reju z Nagłowic przypomnieli sobie też współcześni Ukraińcy, gdyż miejsce urodzenia Reja leży w granicach dzisiejszej UA. O „Mikołaju Reju z Żurawna” piszą przy okazji promocji miasta dla projektu "Żurawno – Miasto Dziedzictwa Kulturalnego Obojga Narodów" kłamliwie sugerującego, że historyczny zwrot dziedzictwa kulturowego „Obojga Narodów” dotyczy Polski i Ukrainy.

Rej umarł w1569 roku – to wówczas podpisano unię lubelską, na mocy której powstało państwo Rzeczpospolita Obojga Narodów złożone z Korony Królestwa Polskiego i Wielkiego Księstwa Litewskiego.


https://ciekawostkihistoryczne.pl/20...tan-rozwiazly/


Załącznik 148328

Rej nigdy nie odbył żadnej zagranicznej podróży, z czego był bardzo dumny i co często podkreślał, a co brzmi niezwykle dziwnie na tym forum obieżyświatów

Załącznik 148331

W Nagłowicach, jak na rezydencję „Ojca polskiej literatury” wszystko wygląda bardziej niż skromnie. Dworek z muzeum zamknięty na cztery spusty, wiekowy park zaniedbany.
Dawny majątek oszpecony zabudowaniami PGR sprzed lat, z których pozostały pracownicze mieszkania, ruiny wiat i garaży.
Przed dworkiem pomnik w formie kamiennego popiersia Reja „przyozdobione” ala Mikołajową czapką i czerwonym kubrakiem… MIKOŁAJ REJ z Nagłowic

Załącznik 148329

Było zajechać na kawę lub rosół

Artek 20.03.2026 18:49

2 Załącznik(ów)
Mój dziadek, a ojciec mojej matki pochodził z dawnych ziem wschodnich. Był wykształconym człowiekiem, umiał pisać i liczyć na liczydle. Mam z tyłu głowy jego obraz ruchomy: jak chodzi po polu i z owalnej misy sieje nawóz.

Raz na kilka lat ciotki robią zjazd rodzinny. Najmują salę lub rozstawiają stoły na polu, jak podczas wiejskiego wesela. Zjeżdża się czasem kilkaset osób.
Kilka tygodni temu byłem na pogrzebie rodzinnym i znów, jak szeptuchy gdzieś po kątach knuły zrobić taki zjazd.

A dzisiaj wpadła mi w ręce historia spisaną przez kilka "ciotek". To zaledwie 37 stron ze zdjęciami.

matjas 20.03.2026 19:22

Hehe :) czyli macie wspólne korzenie z naszym towarem eksportowym w żużlu.
Niezła historia te ciotki! Napisz coś jeszcze o nich.
Moja sp Babcia z Grodna była Szeptuchą.

Artek 20.03.2026 19:43

Cotki....cioteczki...jednej niedawno się zmarło przed 105 rokiem...

Dowiedziałem się także, że nie wszystkie historie są spisane a cioteczki skrzętnie swoje historyjki:) skrywają.

Po pierwszym zjeździe rodzinnym ( 2004r.) powstał album z drzewem genealogicznym w twardej oprawie.


Patrzę czasem na zdjęcia swojego dziadka (a ojca mojej mamy) i widzę w nim swoje odbicie, choć włosów u mnie duuużo więcej. O dziwo, jak bywam w kieleckim to wszyscy mi mówią, żem wykapany ojciec.

consigliero 21.03.2026 07:41

Cytat:

Napisał Artek (Post 902652)
Patrzę czasem na zdjęcia swojego dziadka (a ojca mojej mamy) i widzę w nim swoje odbicie, choć włosów u mnie duuużo więcej. O dziwo, jak bywam w kieleckim to wszyscy mi mówią, żem wykapany ojciec.

Ale że ojciec też taki czarniawy na twarzy był, w kieleckiem :)

Artek 21.03.2026 10:07

Tak! To efekt przesiadywania z kijem nad glinianką:)

matjas 21.03.2026 10:07

Ogorzały! To od tego wiatru ;)

consigliero 21.03.2026 10:32

Ogorzały, że to niby od wiatru :)

matjas 21.03.2026 10:37

No przecież mówi się że pizdzi jak w kieleckiem ;)

Melon 21.03.2026 10:50

:haha2:

Artek 21.03.2026 11:30

1 Załącznik(ów)
Smagany wiatrem i spalony słońcem.

matjas 21.03.2026 12:49

O proszę a gdzie Himilsbach? :)

Artek 21.03.2026 16:19

Cytat:

Napisał matjas (Post 902734)
O proszę a gdzie Himilsbach? :)

Był parę lat temu taki jeden co po pijaku małe dzieci "uczył" pływać.
Miałem chyba z 6 lat, jak kazał mi się położyć na materacu i na głębszej wodzie wywrócił materac. Wyciągnął mnie z wody nieprzytomnego mój sąsiad-ormowiec. Po prawym prostym od mojego sąsiada Himilsbach poszedł spać na dłuższą chwilę. Na drugi dzień mój ojciek twardą ręką zepsuł Himilsbachowi twarz.
Himilsbach zaprzestał wychowywania cudzych dzieci.

matjas 21.03.2026 16:50

Elegancka opowieść. Rozkręcasz się Artek ;)

Artek 21.03.2026 18:09

5 Załącznik(ów)
Repatriacja.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 16:38.

Powered by vBulletin® Version 3.8.4
Copyright ©2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.