![]() |
Cytat:
|
Panie Mareczku, specjalnie dla Pana się przygotuję do kontynuacji ze względu na rocznik ale...
Nie odmówię sobie pochwały dla Szanownego Pana za fizyczne dokonania. Sam byłem świadkiem takowego na Białorusi naszej wspólnej. Kiedy to nieopacznie wypiliśmy po bardziej niż kilka browarów a Pan pokazał awanturującej się (nie wiedzieć czemu) białoruskiej ekipie sportowców jak to pięknie technicznie pokonuje się jezioro wpław, nie ważne czy wszerz czy wzdłuż. Mareczku Drogi. Łączy nas nierozerwanie karkówka, Kwiatkowski i Strażnik Domowy, która Ciebie lubi. Jak Redzisława PonÓrego zresztą. Akcja, którą odpierdoliłeś na naszym pierwszym spotkaniu nigdy nie zostanie zapomniana. Jak moje pierwsze spotkanie z Redzisławem PonÓrym też. |
Jutro coś wam przedstawię, co mnie na dzień dziadka wyrwało z butów. Możesz grać zaplanowane role, kreować się a dziecko i tak...
Dziecko zawsze prawdę ci powie o tobie. |
Dokładnie albo cię lubi albo nie
|
Panowie Chomik i Marek.
Mnie i Marka dzieli od Chomika jedno pokolenie. Tak domniemam. To, co doświadczam od kilku lat to starcza atrofia mięśni czyli sarkopenia. Jednoznacznie uzmysłowiłem to sobie 6m-cy fruher pomagając koledze układając mu program rehabilitacji "kulszowej". Wymagało to ode mnie sporego nakładu teoretycznej pracy a ponieważ nie czyniłem tego bezrefleksyjnie odnosiłem się również do własnego jestestwa fizycznego. Moja sarkopenia, to poważny problem mój. Tak poważny, że nie ma bagatelizowania, prokrastynacji czy innego beżbożnego pierdolingu. Bez natychmiastowego działania zostanę po 70tce fizycznym kaleką. Mózg już ratuje. Jedno jest pewne... Moje ciało żyje z ruchu. jego brak mnie zabija. Tymczasem wczoraj był dzień dziadka. Dziadek Darek dostał dwie piękne laurki od wnuczków. O ile od faceta (Kacperka) nie ma co się spodziewać jakiejś ELokwencji w kwintesencji o tyle Marysia... Narysowała serduszko (duże serce) i naokoło niego powklejała kilkanaście piesków, z których każdy przedstawiał jakieś "emocje" dziadka. Pieskowi w kasku rodem z futbolu amerykańskiego przypisała haslo: dziadek wie wszystko. I wszystko w temacie. Ale nie w temacie małego faceta. Wczoraj mocno rozrabiał. Nawet bardzo mocno czyli normalnie. Działo się to w Chwaszczynie, w domu juniora. Babcia towarzyszyła Marysi przy tworzeniu laurki w jej pokoju. Kacper robił wszystko by zniweczyć ten plan. Skończyło się na tym, że został chwilowo wyekspediowany do swojego pokoju. Po kilku minutach nagle chatą całą zatrzęsło. Dosłownie. Jak przy trzęsieniu ziemi. Potworny huk zaraz potem dwa gwizdy... Babcia przerażona patrzy na Marysię, za okno, a Marysia ze spokojem: - Pewnie Kacper czymś walnął. Po chwili rozdzwoniły się telefony od bezpośrednich sąsiadów. Wszystki domy w najbliższej okolicy się zatrzęsły... To nie Kacper jednak a dwa eFy (najprawdopodobniej) przeleciały tuż nad dachami tego małego osiedla. Kawałek dalej poleciały szyby komuś w oknach. Dlaczego leciały tak nisko...? Domyślam się... A może to nie eFy a radzieckie "migi"? Czyje nie były leciały tak nisko by nie były widoczne dla obrony przeciwlotniczej. Tylko czyjej? Oficjalny komunikat mówi o radzieckich myśliwcach, które co prawda nie naruszyły polskiej przestrzeni powietrznej ale zmusiły do poderwania naszych. Ludziom w tych chatach, co zadrżały jak osika na wietrze różne mysli zaczęły latac po glowie jak te myśliwce... |
To ćwicz, ćwicz, ja też ćwiczę, bo jak o AT trzeba dbać tak i o siebie trzeba dbać, aby jeszcze jeździło się bez przestojów...
No i pisz, pisz, bo miło rano przy kawie poczytać. |
https://www.youtube.com/watch?v=dF_YaJ5sLjI
El, wspominając Białoruś to takie historyczne ujęcie trójstyku znalazłem. Nie była to tania wycieczka, 300 złotowy mandat na pamiątkę. Obecnie wysoki płot i strefa zakazu przebywanaia. Już nie zaśmiecam. |
Ooo, potraktowali Ciebie ulgowo. Normalnie 500.
Co za ładny, spokojny obrazek. Dodam, że ja śmigając wzdłuż granicy kiedyś, zawsze zgłaszałem to SG. Nauczyłem się tego na Biesowisku wiele lat temu i dlatego tak ładnie wypadło to w 2011-tym bodaj. Utrzymywaliśmy świetne relacje z SG Wetlina. Cytat:
Wolę zostać niezależnym. Powtarzalnym niezależnym. Czasami ością w dupie. Nie ma lekko. Podoba mi się ten z Django w obrazku. Będzie musiał się z tym obrazkiem na długo zaprzyjaźnić. Mam plan. Elwood nigdzie nie będzie odchodził, choć to kusząca wersja potencjalnych wydarzeń. https://i.ibb.co/qLfRQ2n8/IMG-20260123-092034.jpg To jego miejsce. https://i.ibb.co/WpzKphgN/IMG-20260123-180452.jpg To laurka dla dziadka Darka. Ten w hełmie, to ten dziadek, który wie wszystko. Zakuty w wiedzę łeb. To pisze/mówi dziecko, które dobrze wie w czym dziadek jest "słaby". Ważniejszy jest ten drugi - co wszystko wie. Kacprowi, jak "nie idzie" coś, to mówi: nie lubię dziadka. A jak nam coś wychodzi, to dodaje: kocham cie dziadku! Byc kochanym... Coś wspaniałego. To jest ta "niespodziewana" zmiana. Piętno wieloletniego stresu, nieustającego rozliczania się ze swoich błędów... Obecnie siedzę w kanale. Kanał ma 825m, 1765mb kątownika do zabezpieczenia antykorozyjnego. Zdjęcie zabudowy (łącznie 3520 ceowników o wadzie 20kg jeden) wstępne czyszczenie (skrobanie) do określonej klasy czystości, przeszliwowanie, odkurzenie, mycie, trzykrotne malowanie, oklejenie taśmą. 80% pracy za mną. Dzisiaj musimy skończyć malowanie. Symboliczne wyjście z tego kanału, będzie zasadniczo zamknięciem długoletniej walki z wyjściem finansowego dołka. Czeka mnie jeszcze klatka schodowa, to bęzie pierwszy od 25 lat - marsz "w górę". To pisze wam "Grzegorz Braun" tego forum. |
Holenderski poseł Dirk Gotink z Komisji kontroli budżetowej uzyskał dostęp do księgowości Komisji Europejskiej. I się zagotował.
Gotink mówił o systemie „fantomowego lobbingu podważającego zaufanie do instytucji europejskich”. I dodawał, że "urzędnicy europejscy pracowali na bazie kampanii perswazyjnych, które sami sfinansowali". I co? I nic. Może ktoś słyszał o ciągu dalszym tej historii, mnie takie info ominęły. Liliana Sonik. Tymczasem staruchy (takie jak ja) wstawajcie z krzeseł. Ja nie wstaję na razie. Wczoraj zwiedziłem kanał z innej perspektywy. Gasząc światło na hali kończąc pracę, nagle znalazłem się 1,20m niżej, w eleganckim wykroku. 10 dni pracy min stop i na finał taki brak koncentracji. Tak Elwood... Jednak musisz. Czasami potrzebny jest bodziec/sygnał dający przyspieszenie. |
23.
Nie cieszy mnie wynik absolutnie. Z niższego fotela niż krzesła ale nie cieszy. Zapalenie krtani ustąpiło, zastąpiło stłuczone kolano, goleń i podbicie stawu skokowego oraz spuchnięty palec... wskazujący lewej ręki. Uniemożliwia poprawny chwyt Barre. Czy ja narzekam? Nie. Ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć. |
Banalne ćwiczenie.
W tv film sensacyjny. Reklama, to "wstaję". Wynik 20. 20 lat temu na siłowni rozgrzewałem się z gryfem = 20 przysiadów. Potem 8 przysiadów z obciążeniem 50kg i dalej progresja... Od jutra "wstawanie" do upadku mięśniowego w trzech seriach. Jedzie do mnie ławeczka od Dzieja. Wracam do pompek, drążka i brzucha. Bez względu na to, ile czasu spędzę w robocie. |
Cytat:
Nie sprawdzałem ale mamy już chyba najdroższą energię na globusie unijnym. 55 lat temu w trzeciej klasie szkoły podstawowej rozwiązywałem układ równań z dwiema niewiadomymi. Nie tylko ja... To był program algebry powszechnie obowiązujący. To znaczy, że dziecko w czwartej klasie 55 lat temu mogło lepiej czytać rachunek za prąd niż nie jeden współczesny - dorosły. Medycyna. Tworzymy instrukcję obsługi regulującej "życie jednostki". Jednostką możesz być ty lub jakimś organizm społeczny np. szpital. Nie postępujesz zgodnie z instrukcją - łamiesz prawo, jesteś karany. To jest znakomity biznes, który tworzy wynaturzenia lokalnie jak np. apteki, w których możesz się zaszczepić. Nie chodzi o to, że szczepienie (tu na grypę) jest psu na budę (bo jest). Chodzi o procedurę. Ta z czasem ma szansę rozrosnąć się z lokalnego, do powszechnego i naturalnie obowiązkowego procesu. Komu z tym po drodze? Gdzie jest profilaktyka? Wchodzisz do Lidla i szukasz sekcji ze zdrową żywnością. Lidl dba o ciebie jak może. Prawda? Ale... pozostaje jedno proste pytanie: co z pozostałą żywnością? Ta w "sekcji eko" jest zdrowa a pozostała? To jest dopiero dysonans poznawczy. Takie "zagadki" omawiam z Marysią. Skoro sklep sprzedaje zdrową i niezdrową, to... Za chwilę druga kawa, fotel i... |
Leci kawa druga. Już po przysiadach.
Jeszcze rozciąganie (to dłuższy proces niż moje męskie golenie), szycie roboczych portek, co mi się porwały z lotem do kanału i dalej w kanał. Dzisiaj będzie już wkładanie ceowników a to jak przerzucanie worków z cementem w porcie. Ruch to życie. To już nie tylko zdrowie, jak mawiał nieodżałowany redaktor Hopfer. Przede mną ponad 3500 ceowników x 20kg do zakrycia kanałów. To daje 70T. mam na to 20h. 3,5T na godzinę. Nie ma lekko... https://i.ibb.co/3y5bnwYd/Azja-2013-449.jpg https://i.ibb.co/9m8C3GRb/Azja-2013-466.jpg https://i.ibb.co/cXXYQ8RL/Azja-2013-495.jpg https://i.ibb.co/7t28LPSw/Azja-2013-501.jpg |
1 Załącznik(ów)
Jednak 30kg sztuka...
Człowiek wyciągał i nie wiedział, szło szybko. |
1 Załącznik(ów)
Przerzuciłem 30T.
Moje wsparcie drugie tyle. Jutro już "tylko" po 20... Tak, że dzisiaj tylko rekonwalescencja. |
Foty z rowerem - Wspaniałe.
|
A dziękuję za pochwalę zdjęciową. Rzadkość to w moim przypadku.
Rozumiem, że bardziej środek lokomocji i otoczenie robi wrażenie. Tak... Ukraina w Pamirze albo Pamir na Ukrainie - 2013. Towarzysko niezbyt udana impreza, bo zrealizowana w roku nieparzystym. Czasami tak jest, że człowiek nie pasuje do systemu (czyli ja) i nie potrafi się dostosować do ekipy. To jedna z moich słabości, nad która pracuję. Do tej pory w bogatym życiu wycieczkowym spotkało mnie to dwa razy. Zbieram się od lat, do opisania kilku wycieczek, które były sztosem. Towarzyskim pełnym sukcesem, czystą radością. Wracasz wtedy " do siebie" i zastajesz pustkę. Wszystkie te wycieczki mają jedną, wspólną cechę. Zrealizowałem je w ciągu 12 lat studiów w okresie 1982-1993. W tym trzy epokowe. Jedna z nich - pierwsza wyprawa życia, najbardziej szalona przypominała duchem Szlakiem Grąbczewskiego. Jednym z uczestników był dzisiejszy, bardzo znany w branży menedżer. Urodzony sprzedawca. Handlowiec roku itp. Wizjoner z wyobraźnią podobną do mojej. Człowiek sukcesu. To nas łączyło. "Sukces". Łączyło całą ekipę w liczbie czterech "gigantów" rocka i drolla. Nasza wyrypa była tak niewiarygodną, że musielibyśmy się zebrać we czwórkę i ją odpowiedzieć przed kamerami. Łączyło nas jeszcze jedna, bardzo ważna cecha. Spontaniczna ciekawość świata. Ukraina w Pamirze czy Pamir na Ukrainie to malutki, nie wiele znaczący epizod. Pierdnięcie muchy w huraganie. Jedną z takich wycieczek sygnalizowałem. Nawet upomniał się o nią Stopa. Nie wiem, jak to będzie z opisywaniem tej czy tamtej. Teraz jestem skupiony na naprawie siebie. Fizycznie i psychicznie. Muszę też postawić Lublina na nogi, przysposobić go do rodzinnych wycieczek. Babci z dziadkiem z ich wnukami. Najpierw po polskich zadupiach, potem się zobaczy. Chciałbym aby dzieci zasmakowały tych słodkości, które ma do zaoferowania dziadek. Babcia zawsze będzie gwarantem dla rodziców, że ekipa "nie spali lasu." Kylo... Dla Ciebie moje ulubione foty z rowerowej wycieczki Ukrainą rok 1974 po Korytarzu Wachańskim. Practica MTL5B. To była wyrypa w stylu la 80-tych. Jedynym odstępstwem był namiot. https://i.ibb.co/dwnzWcwJ/45840031.jpg https://i.ibb.co/LXNqh1LN/45840032.jpg https://i.ibb.co/hJ3Bk7L3/45840033.jpg https://i.ibb.co/QvtbL054/45840036.jpg Ostatnie zdjęcie robione specjalnie "dla siebie". W 2008 zawracałem na tej wysokości Elwoodem, tylko po afgańskiej mańce. Wtedy gonił mnie strasznie czas (2008). Wtedy moim celem (jadąc lewym brzegiem Pandżu) było zobaczyć dwóch socjalistów i szybko wracać na granicę, bo dwa dni później kończyła mi się wiza... tadżycka. |
1 Załącznik(ów)
20T za mną.
Znaczy "przerzuciłem" łącznie w 4 dni 100T przez moje barki i kręgosłup. Wygrałem z szefem budowy dwie flaszki. |
Internaty.
Polska: "Będziemy was ścigać 10 lat po przedawnieniu" Cypr: "Obniżamy podatki. Belka? 0% Crypto? 8%." Dwa kraje. Dwa kierunki. Dwie filozofie. Polska, styczeń 2026: Ministerstwo Finansów planuje zniesienie art. 44 § 2 KKS. Co to oznacza? Że nawet po przedawnieniu podatku, Urząd Skarbowy może wszcząć przeciwko Tobie postępowanie karne. Pomyłka w VAT z 2025? Może wrócić w 2035. A jak umknie Ci postanowienie o zarzutach (bo stary adres albo wyjechałeś) to znaczy, że się ukrywasz i kolejne 10 lat. Cypr, też styczeń 2026: Największa reforma podatkowa od 22 lat. I idzie w przeciwną stronę. Utrzymano całkowite zwolnienie od podatku zysków kapitałowych (podatek Belki wynosi 0%) a dodatkowo: - Crypto opodatkowane liniową stawką 8% – najniższa w całej Unii Europejskiej (wcześniej crypto było problematyczne) - Kwota wolna od podatku wzrasta z 19 500 do 20 500 euro (prawie 90 tyś PLN) No cóż dla mediów ważniejszy jest zamach prawicy na lewicę w Minnesocie. |
Po 100T chwila resetu.
Co to jest 100T? Nic moi drodzy i tani. Większość z nas przerzuca zbędne kilogramy dzień w dzień. Przytłaczają nas rożne ciężary. Jedne jest łatwo zmierzyć. Obwodem pasa, wagą, drugie nie tak łatwo. Te drugie mierzy ilość kurew rzucanych w eter. Przemieszczając się w kanałach co jakiś czas leciała taka, jak przekupa na targ. A to wspornik od kanału na przewody, a to za wysoki pręt zbrojeniowy a to, a to tamto. Jest jeden czynnik determinujący wszystkie pozostałe. Najlżejszy na wejściu. Najcięższy na wyjściu. Głupota. Jestem specjalistą w tej ostatniej dziedzinie. Mam 19 lat. Nie rzucam kurew. To były czasy... Teraz znowu czasy są. Tylko ja tymi kurwami. I to mnie wkurwia najbardziej. Ale... nie rzucam (jeszcze) kurwami kiedy jestem sam. Sam, gdzieś daleko. Daleko, nie znaczy - koniec świata. Daleko od bieżących problemów. To znaczy, czasami z rzadko rzucę: "o żesz ty kurwa", ale tak jakoś inaczej... Tak swojsko, ciepło, z podziwem bardziej, niemal z szacunkiem... albo czystym zdumieniem. Było tak, jak wracałem z Albanii w 2011. Wracałem wtedy ze Szkodry na rowerze. Tak to sobie przed wyjazdem na Bałkany zaplanowałem. Z jednym takim najpierw jeździliśmy po Bałkanach terenówką jego. Ja jeździłem za 80zł dziennej dniówki. To była dobra stawka. Za 80zł w Macedonii mogliśmy co prawda kupić wtedy np. cztery skrzynki (4x 20kg) pomidorów czy tyle samo prawdziwej, czerwonej papryki. Ciemnych winogron już mnie ale też fciul kg. Tak temu jednemu moje towarzystwo odpowiadało, że dostałem po płatnych sześciu jeszcze extra 4 dni w gratisie. O rowerze nie wspominam poza faktem, że była to Koga Mijata pożyczona od Lupusa i w kompletnie nie moim rozmiarze. Za mała rama itd. Ale pożyczonej Kodze w pedały czy ramę się nie zagląda. W każdym razie Koga miała dwie sakwy i to do nich musiałem się spakować. Jakoś wcześniej za bardzo tego nie przemyślałem. W sensie sakwiarze potrafią tam zmieścić cały swój dobytek, znaczy dorobek całego życia. No więc ja teoretycznie nie powinienem mieć z tym żadnego problemu, bo mój dorobek, to było całe 50eu w gotówce, trzy pary gaci, tyleż skarpet, trzy koszulki (bawełniane oczywiście)... https://i.ibb.co/SDtJ2ZNc/IMG-1592.jpg ...i te podrabiane kroksy... https://i.ibb.co/jvhPw3j4/IMG-0959.jpg Cdn. P.S. W temacie kulinariów. Żurek, to Barszcz Sosnowskiego. |
Mój dziadek ma na imię Darek. Ma 63 lata. Radość sprawia mu wolny od pracy czas. Mój dziadek najchętniej zajmuje się odpoczynkiem. Jego największym marzeniem jest wieczny odpoczynek.
Tymczasem na chacie juniora pojawił się stół do "pindla". Dziadek Darek wygrał z tatą 11:9 przy oszałamiającym dopingu wnuków dla dziadka. 1980 Obóz zimowy. Urodziny. Impreza do śnieżnego poranka. Finał na stołówce. Szło na 5.30, meczem w ping ponga kończymy imprezę. Tuż przed wchodzi właściciel pensjonatu i widząc nas rzuca: - Prawdziwi sportowcy. Przed świtem już na nogach i trening. |
Wracamy do czasów komuny.
FWP - dawne 500+ w wersji lajt. Skoro upał się wzmógł nieco, "wróćmy nad jeziora"... |
Zapiski bałkańskie 2011
Wszyscy pytają, jak dałem radę z tym rowerem z Albanii do globusa Pl ledwie 5 dni... A pytanie winno być postawione inaczej.
Jak rower dał se radę ze mną? Otóż, mało kto wie, ale mam za sobą profesjonalną, zawodniczą karierie kolarską. Wystarczy wpisać w gógle Darek Elwood i wyskoczą wszystkie moje osiągnięcia i mistrzowskie tytuły. Bylem wielokrotnym MP i jednokrotnym MŚ w jeździe indywidualnej na czas. I teraz postanowiłem wykorzystać wcześniej stosowaną, a prostą arytmetykę kolarską. Gdy kondycji nie staje, istotną rolę odgrywa czas. Drastycznie wzrasta nań zapotrzebowanie i tu nikt nigdy nie był w stanie mnie pokonać. W końcu przeszedł ten dzień, kiedy wypadało się pożegnać z kierownikiem. Dostałem opierdol, za złe spakowanie szpeju, bo bicykl po załadowaniu od razu fiknął orła do tyłu. Poirytowany kierownik zajął się tym razem sam wszystkim i po 15.145 sek. rower stał gotowy do jazdy. Pan Tadeusz zdążył jeszcze zmienić dętkę w tylnym kole, bo w 3 sek. ułamał wentyl. https://i.ibb.co/Z1vFx958/IMG-2070.jpg Spojrzeliśmy na siebie i... wtedy doznałem poważnej kontuzji brzemiennej w skutki. Kierownik z jakąś dziką pasją wymierzył mi solidnego kopa na szczęście... Kolejne pięć dób mego powrotu do Polski, to zmaganie się z ową kontuzją, znaczy potwornym bólem tyłka. Nie powiem, pewien udział miały w tym bezczelne dwa pedały, z którymi w miejsce kierownika przyszło mi się związać. Ten romans okazał się... Przede mną ponad 1400km do Bielska Białej. Grubo ponad 200km dziennie, do tego bez mapy, bo po co zawodowcowi mapa? Wio na północ i tyle. |
Syna kolega pojechał z Warszawy do Mrągowa tak na raz w jeden dzień.
Pewna dziewczyna pojechała sobie rowerem z Polski lekko zachodniej do Hanoveru na weckend. Także trochę ludzi dalekobieżnych jest. Ja tam tylko do 100km w jednym dniu w większości wertepowo/leśno/szutrowo trochę po twardym. Oczywiście na nogach nie na prądzie jak to teraz robią. Ale po 200 dziennie i kilka dni......nooo to trzeba kondycji i szosówki. Przejechałem się kolegi lekkim i szybkim rowerem, sam jedzie, 10x mniej energii potrzeba. Tak, to robi różnicę w zasięgu. |
Nim zostanę bohaterem zwrócę uwagę - historia po globusie PL niezmiennie kołem się toczy. Jak moje (lupusowe znaczy) z ziemi albańskiej do Polski.
Ciągle to samo... Konkretnie opowiedziana historia bajońskich sum. W pauzie bałkańskich zapisków, lektura na wieczór. Na koniec tygodnia... W sumie na całe życie. Tymczasem padła mi jedna z czterech ostatnich czereśni. Podejrzewam przyczynę. Z nadmiaru roboczych obowiązków nie zdążyłem wysłuchać nasionowego webinaru. Właśnie link wygasł ale nie szkodzi... Decyzja podjęta "wracam na wieś", znaczy ponownie zostanę rolnikiem. Muszę wybrać jakąś specjalizację i będą (o ile taka jest) drzewa owocowe. Sądownictwo w jakimś węższym zakresie. Przede mną piękny rok. Remont domu itd. Jutro powoli będę zamawiał narzędzia. Mrozy w mojej wsi tęgie ale stodoła stoi i elegancko wysycha. |
Zapowiadał się świetnie...
https://youtube.com/shorts/94LQCYNcx...UsHlPTMpJIidEY To dokładnie jak ja. Mnie co prawda nikt nie zapowiadał poza banalnym stwierdzeniem: zdolny ale leniwy. Twoje losy rozstrzyga dom i ulica. Dlatego ja do nauki odkąd pamiętam, miałem jeden zeszyt. To był zeszyt do wszystkiego. Z polskiego, to ja w ogóle nie potrzebowałem zeszytu. Nie czytałem lektur, nie idrabiałem lekcji. Zawsze śniłem. Nigdy jednak o bogactwie. Po prostu chciałem mieć trampki, dżinsy wycieruchy jak Paragon i taką "harcerska kurtkę bez kieszeni tradycyjnych tylko jedną na piersi. Ona miała swoją nazwę. Chciałem mieć rower, gitarę... Lubiłem się przemieszczać. Daleką jazdę pociągiem z nosem wklejonym w szybę, autobusem jak najbliżej kierowcy. 55 lat temu jechałem z Władykawkazu do Tbilisi Drogą Wojenną, na całym odcinku szutrową. Ludzie częstowali mnie słodkościami. Konduktor pozwolił zająć swoje miejsce... Było wspaniale. Dzisiaj na kolację gulasz z kurzych żołądków. Chodził ten gulasz za mną już kilka ładnych lat. Wyszedł bomba. Najpierw miał być na modlę koreańską ale poszedłem w polski klasyk z akcentem madziarskim. Powoli przymierzam się do postu. Post w moim rozumieniu. Rygorystyczny jak pierun. Cel: odtłuszczenie wątroby i trzustki. Ponad rok temu wpadły mi w oczy ciekawe badania dotyczące kondycji trzustki właśnie. O ile problem stłuszczonej wątroby jest powszechnie znany i o zgrozo dotyka już otyłe dzieci (czyli znaczną większość) to nikt nie zwraca uwagę na trzustkę. Jej też to dotyczy. Więc w tym, by oczyścić trzewia z tłuszczu (w tym trzustkę) to już operacja co najmniej specjalna. Rygorystycznie ograniczona w kalorie dieta (maks 850kcal) i to przez min 65 dni, to mega wyzwanie. Jestem już bliski podjęciu wyzwania. Start w Środę Popielcową. Ten dzień zawsze jest dla mnie szczególny. Bardziej niż świąteczne dni Bożego Narodzenia czy Wielkiej Nocy. Tego dnia zobaczycie mnie na pewno w kościele jak co roku. Po zapaleniu krtani nie ma już śladu więc w po oddziałem pierwszy wybieg albo zimowy rower. Ramadan w dagestani. |
Mam jutro prawie wolne, to dobie jeszcze poużywam, jak mój warszawski kolega - szpec od kapeluszy jak Hanka Bielicka, tylko męskich.
"Dzwoni telefon. Numer 597207380. Młoda (sądząc po głosie) niewiasta przedstawia się że pracuje dla kancelarii prawnej specjalizującej się w naprawianiu sytuacji finansowej swoich klientów. Pyta czy jestem zainteresowany. Odpowiadam że nie jestem klientem. Niewiasta ochoczo pyta mnie czy chciałbym zostać i czy mam trudną sytuację finansową. Odpowiadam że TAK jak najbardziej. Uradowana niewiasta pyta mnie czy chcę zamówić prywatną konsultację z mecenasem, który oceni co trzeba zrobić aby wyciągnąć mnie z tarapatów. Odpowiadam że z wielką chęcią. Umawiamy dzień i godzinę oraz miejsce spotkania którym ma być kancelaria pana mecenasa w Warszawie. Frasuje się nieco i odpowiadam że obecnie nie stać mnie na podróż do Warszawy jako że mam kłopoty finansowe. Niewiasta proponuje rozwiązanie jakim ma być zapewnienie mi transportu do Warszawy na koszt firmy. Pyta gdzie mieszkam. Odpowiadam że w Nowej Południowej Walii, w Sydney i że nie jestem wymagający. Bilet na "business class" wystarczy Słyszę w słuchawce: pi pi pi pi pi pi pi ...... I tak to jest, niby człowiekowi chcą pomóc ale okazuje się że dyskryminują wedle miejsca zamieszkania." P.S. Zamówiłem, opłaciłem (za urodzinowe dutki) dłuta czeskie. Rozmiary od 6 do 32mm. Plus jeszcze jedno ciesielskie wydanie zbiorowe w wersji papierowej - używane. Jeszcze tylko piły japońskie. Jutro jedziemy że Strażnikiem Domowym wymienić zużyte paski na nowe. Czy może do Maroko na dowód? Strażnik chciałaby zobaczyć Marakesz. Ja też. Ale najpierw kupię sobie porządny wełniany kapelusz. To nie są tanie rzeczy. Marzą mi się też buty szyte na miarę, porządne, wieczne pióro i porządny zegarek. Omega Szejny nie ale Atlantic ok. Robią jeszcze dżinsy z grubego drelichu? Rurki bym chciał mieć z takiego. Jeszcze gitarę pode mnie robioną. Zleciłbym zrobienie Sergiuszowi Stańczakowi. Chciałbym zobaczyć na ławkę oskarżonych wszystkich polityków, którzy kierowali/kierują globusem pl. Z wysokimi wyrokami na finał. Wszyscy WON. |
Cytat:
|
Zapiski bałkańskie 20
Tak... Nie miałem mapy. Chyba miałem kupić ale nie kupiłem, bo nie miałem.
Miałem jeszcze karte bankomatową ze sobą i na niej (chyba) 100zł. Poza nią wspomniane 50euro. No i miałem proste zadanie. Dojechać z rowerem w 5 dni do Bielsko Białej. To miałem, tego nie miałem, wiedziałem, co wiedziałem ale nie wiedziałem np. - ile jest faktycznie km do tej Bielsko Białej i w zasadzie, którędy jechać? Którędy jechać to ja się szybko przekonałem, a było to tak. https://mapy.com/s/remamefoku Dokładnie w najniższym punkcie tej trasy stał pan i informował o zamkniętej drodze z powodu... niewybuchu. Miałem w tym momencie pierwsze trzydzieści kilka km za sobą i nawet mi się jechało. Na granicy spora kolejka ale ja służbowo na granicę więc odprawa migiem. Było kilka osłów na tejże i było z górki. Było, że dupa boleć poczynała ale, że z górki to łatwiej. Gdzie stał pan, było płasko. Prawie każdy z was tą droga jechał więc wie, że to żadna historia. Tam, gdzie stał pan, było coś jeszcze... Kurewsko wręcz gorąco. Mimo połowy września, naprawdę kurewsko. Gorąco i wilgotno. Było i nie było. Nie było wody na pokładzie ale... wodę dostałem od stojącego pana. Pan był Czarnogórcem więc nie było żadnego problemu z dogadaniem się. Jeszcze coś było. Było południe. Nie udało mi się pana przekonać, że mnie bomba nie tyka. Pokazał objazd... To była pionowa ściana, po której szutrowa droga wiła się jak ten teksański padalec z grzechotką w dupie. Do tego wszędzie grzechotało ile wlezie. Po kilku zakrętach pod górę, padłem jak kawka rażona jadem grzechotnika. Wtedy po raz pierwszy pomyślałem: na chuj ci to było... bez pytajnika. Proste stwierdzenie faktu. W oczach wyobraźni stanął mi szlak do doliny Małego Pamiru, który przedreptałem ledwie rok temu. Wtedy też miałem podobne rozterki. Wtedy też nie wiedziałem, co spotka mnie za następnym zakrętem, kolejnym podejściem. Nie wiedziałem np. że przewyższenie tu i teraz ma ledwie 150m. Ja widziałem ścianę płaczu... Ileż tych ścian myśmy pokonali przez te 10 dni z Panem Tadeuszem... Wchuj! Zatem podejmuję jedyną słuszną decyzję. Szukam cienia i zalegam pod jakimś drzewem oliwnym albo innym laurowym. Nogi mi się już w cieniu nie mieszczą. Ale... jedno mnie zastanawia... Na granicy była spora kolejka a tędy nikt nie jedzie... Zaczynają się we mnie kłębić myśli różne... Szybko jednak je przeganiam na bezchmurne niebo. Na wyrypie myśli się pozytywnie. Wiadomo... że jest twój... Alter Egon na miejscu. On zawsze jest z tobą i pojawia się właśnie wtedy. Chcesz odpocząć w cieniu, zebrać myśli, nastawić się pozytywnie albo w ogóle się nastawić a on...? Siedzi na twoim prawym ramieniu i nadaje. Jak masz wodę to, że ciepła. Jak nie masz, to on ci wyrzuca, że chlałeś ją bez opamiętania, to teraz masz za swoje. I, że on by teraz zimnej coli się napił, chociaż dobrze wie, że ty tego ścierwa nie pijesz... Zdycham pod drzewem na południowym stoku. Na Szkoderskim jeziorze nawet zmarszczki, żadnej chłodnej bryzy. Nic. Po dwóch godzinach się zbieram. Wypijam resztki cieplej wody i zaczynam prowadzić rower. Nie pomyślałem o czapce przed wyjazdem... Zakładam więc na spocony łeb... gacie. Pasują idealnie... Cdn. |
Cytat:
Cytat:
|
Zapiski bałkańskie 20
W końcu staję na szczycie...
Dosiadam rumaka i czuję... dupę. Dwa pedały wzięły sprawę w swoje ręce... Kto się pojawia? - A trzeba było chociaż trochę poćwiczyć... Przecież miałeś! Co miałem ćwiczyć jak rower był zamocowany i się dobrze trzymał koła? https://i.ibb.co/wFMbKZQj/IMG-0429.jpg https://i.ibb.co/Z6gdbv2N/IMG-0454.jpg https://i.ibb.co/1fNmWYGW/IMG-0538.jpg https://i.ibb.co/hFxMBmnH/IMG-0572.jpg https://i.ibb.co/hRR6yCpT/IMG-0652.jpg https://i.ibb.co/xK5hnFjn/IMG-0734.jpg https://i.ibb.co/fdtSMSD2/IMG-0784.jpg https://i.ibb.co/ym7sx6SJ/IMG-0802.jpg https://i.ibb.co/q3JJDRnX/IMG-0862.jpg https://i.ibb.co/HR8nXPZ/IMG-0874.jpg https://i.ibb.co/cc5P2RjC/IMG-0931.jpg https://i.ibb.co/v47St0mB/IMG-0964.jpg Mało ci...? |
Zapiski bałkańskie 20
Marzyciele...
A Alter Egon swoje... - Co za problem ściągnąć rower z kola i potem powiesić z powrotem? To ściągaj. https://i.ibb.co/7xshDsj1/IMG-1019.jpg https://i.ibb.co/fztthGFf/IMG-1248.jpg https://i.ibb.co/rRQSQkWg/IMG-1370.jpg https://i.ibb.co/HTKqmQ1t/IMG-1372.jpg https://i.ibb.co/SwDkmQJr/IMG-1376.jpg https://i.ibb.co/j9rrHRj8/IMG-1400.jpg https://i.ibb.co/pBWDPK06/IMG-1402.jpg https://i.ibb.co/jPR6j4pf/IMG-1419.jpg https://i.ibb.co/1GC1XTsj/IMG-1424.jpg https://i.ibb.co/5gNNThPm/IMG-1492.jpg https://i.ibb.co/DD3SZX6z/IMG-1606.jpg https://i.ibb.co/Vp09ZG7c/IMG-1667.jpg https://i.ibb.co/PZLjWZ8j/IMG-1680.jpg https://i.ibb.co/FLfLP3h1/IMG-1702.jpg Przeklęty krajobraz... |
Zapiski balkańskie 20
Poka dupę!
https://i.ibb.co/fV3ZdYyp/IMG-1776.jpg https://i.ibb.co/d0gJfhzY/IMG-2050.jpg A z dupą coraz gorzej. Zjeżdżam ekspresowo licząc na pachtę, bo mijam ogrody pełne dojrzałych brzoskwiń, granatów, winogron... Wszystko jednak ogrodzone! Śliwy... nie jestem wstanie sięgnąć... Nie widzę owoców. Widzę wiszące szklaneczki wody. Woda z nich ocieka... Nahle... Jest! Jest stacja paliw! Tam musi być woda! Opieram rower o elewację, biorę peta i wchodzę do sklepu. Gościu na mnie patrzy i od razu krzyżuje dłonie. Ja, że wodę tylko i pokazuję na widoczny kran. NIE NIE NIE! Jestem zaskoczony... Alter Egon podkulił ogon... Wychodzę... Szok. Nie mówię tradycyjnego: chuj ci w dupe, tylko wciskam pustego peta do sakwy, chwytam za kierownicę... Wtem ze sklepu wybiega sprzedawca. Czego on jeszcze ode mnie chce, przecież odjeżdżam... - NIE NIE NIE! TAK TAK TAK! Zaprasza mnie z powrotem do sklepu. Sam wyciąga z sakwy peta i wskazuje drogę do kranu na zapleczu. Nabieraj ile chcesz i daje mi jeszcze pustą, plastykową piątkę. Pokazuje kciuk do góry i wykonuje cały szereg pozytywnych gestów, że aż Alter spierdolił się z ramienia na glebę, szorując po niej swoja czerwoną gębą. Nabieram wodę i patrzę w lustro, które przede mną wisi... Chcę umyć twarz... Widzę siebie zarośniętego, czerwonego, spoconego, brudnego jak święta ziemia, z gaciami na głowie... Stoję przed lustrem w połatanych pałertejpem, podrobionych kroksach. |
Moje stare notatki wydają mi się ciekawsze dziś, niż były kilka lat temu....
Gdy Kazimierz Wielki skończył 18 lat, na drugim końcu świata w rodzinie biedaków urodził się założyciel dynastii Ming. Wychował się w buddyjskim klasztorze, bo tam oddali go głodujący rodzice. Potem stanął na czele chłopskiego powstania, przepędził rządzących Mongołów i został cesarzem o imieniu Hongwu. Gdy zdobył górzysty Junnan ucięto 60 tysięcy głów, a 380 synów wrogów wykastrowano. Nikt w tym nie upatrywał szczególnego okrucieństwa: praktyka była często stosowana, a kastraci przydawali się jako niewolnicy. Dziesięcioletniego eunucha Zheng He przydzielono do służby cesarskiego syna. U boku księcia brał udział w ekspedycjach wojskowych. Zapewne się wyróżnił, gdy ‘jego’ książę skutecznie - i krwawo - zdobywał tron. Nowy cesarz Yongle brał rewanż na życiu: urodził się bowiem znacznie przed czasem, a jego matkę, koreańską konkubinę, zamęczono na torturach za to, że nie donosiła ciąży. Cesarz Yongle mianował Zheng He admirałem floty. Wg chińskich kronik w ciągu 3 lat zbudowano 317 statków, w tym 62 giganty przekraczające 120 metrów długości. Pierwsza z 7 morskich wypraw admirała Zhen He rozpoczęła się 11 lipca 1405 roku, czyli 5 lat przed bitwą pod Grunwaldem. Płynęło z nim 28 tysięcy ludzi, którzy mieli od Chin uzależnić porty, szlaki morskie i ustanowić reguły handlu. Cesarz Yongle i eunuch Zhen He użyli metody, którą 5 wieków później zastosuje Teodor Roosevelt wysyłając w świat „Wielką Białą Flotę” aby zademonstrować potęgę Ameryki. Prezydent USA tłumaczył, że zainspirowało go afrykańskie przysłowie: „Mów cichym głosem i noś duży kij, a zajdziesz daleko". Ściemniał, bo takiego przysłowia nikt w Afryce nie znał lecz określenie ‘dyplomacja Wielkiego Kija’ do dziś funkcjonuje. Admirał Zhen He osiągał cel samym pokazem siły i potęgi. Żadnych roszczeń terytorialnych! Żadnych podbojów, tylko wspaniałe prezenty. Nieliczni, którzy tym argumentom nie ulegli, drogo za zuchwałość zapłacili. Przy okazji oczyszczono ocean z piratów. Jak widać u dowódcy talent organizacyjny i przywódczy są ważniejsze od specjalistycznego przygotowania. Wszak Zheng He o żegludze nie miał pojęcia. Jego flotylle dotarły do Jawy, Sumatry, Indii, Cejlonu, cieśniny Ormuz, Zatoki Perskiej, Omanu, Jemenu, Mogadiszu i Mombasy. Od Afryki po Japonię zapanował kontrolowany porządek. Europę Chińczycy znali lecz zlekceważyli. Przekonani, że nad wszystkimi górują nie eksterminowali, bo „W PORZĄDKU ŚWIATA leży konieczność zachowania bytów niższych aby podkreślały prestiż bytów wyższych”. Co nie znaczy, że ‘byty niższe’ można ignorować: w Nankinie powołano akademię języków obcych, gdzie uczono m.in. tybetańskiego i perskiego. Aby mieć pod ręką „duży kij” cesarz utrzymywał milionową (!) armię. Przydały się drzewa, które kazał sadzić jego ojciec. Zbudowano 2700 okrętów wojennych w czasach gdy angielska Navy Royal liczyła ich 58. Równocześnie 230 tysięcy rzemieślników przez 15 lat budowało nowy Pekin. A w nim dzielnicę administracyjną oddzieloną od reszty miasta wysokim 15 metrowym murem wewnętrznym o długości 24 km. Młody architekt Kuai Xiang postawił pałac cesarski o wymiarach – bagatelka - 960 x 750 metrów (720 tys. m²). Kraj przecinano kanałami irygacyjnymi, a 2180 uczonych i skrybów spisywało w jednym dziele całą dostępną w Chinach wiedzę. Encyklopedia Cesarza Yongle jest tak wielka, że zdetronizowała ją dopiero Wikipedia. Ta gigantyczna kompilacja tekstów o medycynie, rolnictwie, astronomii, geologii, technologii, historii, sztuce, literaturze i religii powstała w jednym egzemplarzu. Zgodnie z zasadą, że „kto ma wiedzę, ten ma władzę”. W XV wieku Chiny nie miały rywali; nikt im nie dorównywał. Ale, jeszcze niewidoczny, w stronę Państwa Środka pełzł schyłek. Liliana Sonik. |
Dzisiaj dzień urzędowy.
Mam numerek A 138. Obecnie do okienka podchodzi A92. Opłata parkingowa 13zł. Dokument 140, zdjęcia 43. Kolejka jak po zasiłek. Przynajmniej z czystym sumieniem jako senior mogę siedzieć. Z każdą upływającą minutą starzeję się o minutę. To zdecydowanie wpływa na moje sumienie. Mogłem wziąć stolarstwo Heinricha ze sobą. |
Cytat:
Prawdopodobnie niewykluczone, że do polityki idzie się w jednym celu. W jakim to prawdopodobnie można się domyślić. Elwood, opowieść i zdjęcia sztos. Dzięki. |
3 Załącznik(ów)
Wiesz Rondelku, co musimy uwarzyć.
Tymczasem, w sumie się nie dziwię, że tak często na granicach padała oferta: zjedzie pan na bok... |
Zapiski bałkańskie 20
Dzień urzędowy za mną, świat za m-c ponownie przede mną.
Była chwila grozy. - Przyłoży pan lewy palce wskazujący. Dobrze, że nie prawy. - A co ma pan z prawym? Prawy jest w żywicy. - Zobaczymy, czy przejdzie. Przeszedł. Tymczasem ja po zatankowaniu wody dojechałem szczęśliwie do Podgoricy. Podgorica to południowy węzeł kolejowy Czarnogóry. Zatem najpierw pojechałem na dworzec, by zapoznać się z mapą. Znaczy na to liczyłem i mapa była. Dworzec, mimo że główny okazał się pierdołą ale miał pompę, więc się rozebrałem do wstępnego negliżu i umyłem jak tylko mogłem najdokładniej. Osobiście uważam, ze tylko brudasy się myją ale na wyrypach nie trzymam się tej zasady. Zasadniczo myję się/kąpię ile mogę... na zapas, że tak powiem. Do spania mam zawsze świeżą bielizna na zmianę. Taki kurwa czyścioszek ze mnie. Ale ważniejsza była mapa. Z mapy gołym okiem wynikało, że teraz to już tylko pod górę mam... Ja góry kocham, jak ta pani pana Grzegorza... ...ale nie aż tak Czarne Góry, żeby zostać prezydentem. Linia kolejowa prowadziła w trzech kierunkach. Skąd przyjechałem, na południe i na północ. Kusząco na północ. No więc tak... tylko tym razem, wyjątkowo tak, i tak żeby nikt nie wiedział... udałem się do... najbliższego sklepu na zakupy. Alter Egon już piał za zimnym piwem zatem ja wybrałem... chłodne dwa. Niech mu będzie, bo jeszcze wydechnie mnie na tym ramieniu z suchot... jedno dla mnie, drugie dla niego. Oczywiście nie omieszkał donieść: - No kurwa El... tylko dwa dla mnie?! Wjeżdżając do Podgoricy namierzyłem piniowy gaj po lewej mańce. Teraz powinien być po prawej. Tam się rozbijam cały szczęśliwy. Dupa mnie boli okrutnie ale upał już nieco zelżał więc otworzyłem pierwszą puszkę. Ciche "pssssyt" poniosło smaczny sms między chóry cykad... |
W kalendarzu gógla Środy Popielcowej nie ma. Nie ma ooczątku Wielkiego Postu ale są Walentynki.
Tak ma być. Polski uczeń ma dochodzić do przyjemności w nauce jak najkrótszą drogą. Nie naruszając strefy komfortu. Dzieci, mając przed sobą obraz powyżej przedstawcię swoją wersję tej krótkiej historii. Tymczasem jutro czeka mnie pierwszy, niezwykle morderczy etap długiej wspinaczki. Ja, pedały i dwutysięcznik na wyciągnięcie ręki. Tak wynika z Zapisków bałkańskich. Bardzo długi i ciężki. Na Przystanku Oliwa spodziewany znaczny spadek temperatury nocą. Dwa lata temu polowałem na takie warunki i testowałem w terenie jurajskie śpiwory puchowe. Jak tam ofiary zielonej polityki, co piece zamienili na pompy ciepła? Na Podlasiu armagedon. Dla tych, którzy ulegli czarowi złotej wymiany. Kiedy się ludzie ockną? |
Tak samo jak Polski Prezydent głosu nie zabrał w A... tylko googlowy wiceprezes
z pejsami |
Cytat:
oczywiście. Czkamy na wiosnę i warzymy:at: https://i.imgur.com/ZXo0LmT.jpeg |
| Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 01:18. |
Powered by vBulletin® Version 3.8.4
Copyright ©2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.